Zmiany klimatu

Zmiany klimatu, klęska klimatyczna i globalne ocieplenie

Zmiany klimatu obserwujemy, jako wzrost średniej temperatury na Ziemi, które powoduje topnienie lodowców, podnoszenie się poziomu mórz, nieregularne pory roku, susze, fale upałów, ulew, huragany, trąby powietrzne, pożary czy powodzie.

Klimat Ziemi jest uzależniony od Słońca, ponieważ jego energia określa kierunek wiatrów i prądów oceanicznych, które z kolei decydują o pogodzie. Część zmian klimatu jest zatem zjawiskiem naturalnym, ale obecnie duży wpływ na pogodę ma działalność człowieka.

Efekt cieplarniany stał się już faktem. To zjawisko związane jest ze zmianą składu atmosfery. Przez to, że może się gromadzić w niej więcej energii, temperatura na Ziemi rośnie. W zimie przekłada się to na wzrost temperatury powietrza, w lecie powstaje więcej dynamicznych zjawisk pogodowych.

Energia zgromadzona w powietrzu jest przekształcana nie w energię cieplną, tylko w energię kinetyczną ruchu powietrza. To pociąga za sobą bardzo silne wiatry, tworzenie się bardzo dużych chmur burzowych, które mają większą możliwość zgromadzenia w sobie wody, w związku z tym opad, który później następuje, jest opadem bardziej intensywnym.

Dowody na zmiany klimatu

Postępujące ocieplenie i zmiany klimatu potwierdza NASA. Amerykańska agencja jako dowody podaje takie procesy jak globalny wzrost temperatury powietrza oraz mórz i oceanów, kurczące się pokrywy lodowe, zmniejszającą się pokrywę śnieżną oraz wzrost poziomu wód na świecie i częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Jak wynika z danych NASA 2017 rok był drugim najcieplejszym, po 2016 roku, rokiem w historii pomiarów sięgających 1880 roku. Średnia temperatura na świecie była wyższa o 0,9˚C w porównaniu do średniej z lat 1951–1980. W porównaniu do czasów sprzed rewolucji przemysłowej (przełom XVIII i XIX w.) średnia temperatura powierzchni Ziemi wzrosła o nieco ponad 1˚C. Klimatolodzy przewidują, że będzie ona wciąż rosła.

Coraz cieplejsze stają się morza i oceany. W ostatnich trzech dekadach średnia temperatura wody w oceanach na świecie podniosła się o 0,5°C. W Bałtyku temperatura wody podniosła się aż o 1,5°C.

Jeżeli nie będziemy zwracać uwagi na środowisko, czeka nas bardzo czarny scenariusz. Wzrost temperatury powietrza pociągnie za sobą topnienie mas lądolodów. Na naszej półkuli to przede wszystkim lądolód Grenlandii, ale również lodowce górskie czy alpejskie.

Topniejące lodowce spowodują podniesienie się poziomu mórz i oceanów, a to oznacza dla krajów nadbrzeżnych bardzo konkretne skutki gospodarcze i środowiskowe. Tereny położone na niewielkiej wysokości powyżej poziomu morza mogą zostać w całości zalane.

Zagrożone są m.in Holandia czy polskie Żuławy Wiślane. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych takie wyspy jak Malediwy, Kiribati czy Tuvalu znajdą się pod powierzchnią wody do końca obecnego stulecia.

O zmianach klimatu świadczy większa częstotliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych i ich skutki czyli susze i pustynnienie, albo ulewne deszcze i powodzie.

Zmiany klimatu w Polsce

Ekstremalne zjawiska pogodowe, susza, więcej szkodników roślin, dłuższe zakwity sinic czy częstsze śnięcia ryb to możliwe skutki zmian klimatycznych i upałów w Polsce.

Obserwowany wzrost temperatur i ich przebieg mogą oznaczać poważne konsekwencje dla ludzi mieszkających w Polsce. Z jednej strony wpływ na zdrowie czy komfort życia, z drugiej konieczność radzenia sobie ze skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych, które mogą dotyczyć choćby zasobów wodnych.

Fale upałów czy łagodniejsze zimy to również konsekwencje dla roślin i zwierząt. Wyższe temperatury oznaczają lepsze warunki rozwoju np. glonów czy sinic.

W upalne dni częste są informacje na temat dużej aktywności szerszeni. Wyższe temperatury oznaczają dla tych owadów dobre warunki do rozmnażania.

Konsekwencje upałów mogą być nieprzewidywalne jeśli chodzi o szkodniki związane z lasami czy uprawami. Zwyżka temperatury powoduje, że mogą się rozwijać w ciągu jednego roku nawet 2-3 pokolenia szkodników, choć wcześniej normą dla Polski było jedno pokolenie.

Wysokie temperatury silnie wpływają na ekosystemy wodne. W wysokiej temperaturze w wodzie znajduje się stosunkowo mało rozpuszczonego tlenu, co niesie konsekwencje m.in. dla ryb. Czasami zbiorniki wodne są mocno zeutrofizowane – trafia do nich, np. ze ścieków czy nawozów, duża ilość związków azotu i fosforu, które sprzyjają rozwojowi drobnych, wodnych organizmów. Wówczas dramatycznie zaczyna w nich brakować tlenu.Takie warunki nie są obojętne dla ryb. W jeziorach część z nich gromadzi się w strefach głębokowodnych, gdzie wciąż jest obecny tlen, a woda jest stosunkowo zimna. Natomiast przy dużym zagęszczeniu następuje śnięcie ryb. Powstaje realny problem, gdyż wyrzucone na brzeg ryby, zwłaszcza w miejscach wypoczynku ludzi, o ile nie są sprzątane gniją, co może powodować zagrożenia.

Wysokie temperatury to „woda na młyn” dla gatunków inwazyjnych, które różnymi drogami dostają się do Polski. Zwykle pochodzą one z rejonów cieplejszych, w związku z czym takie warunki im odpowiadają. Wówczas także w Polsce może następować wymiana fauny.

Sceptycy klimatyczni

Poziom dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższy od 4 mln lat, przybywa też innych gazów cieplarnianych takich jak metan i para wodna. Nawet najwięksi sceptycy powili zaczynają przyznawać, ze globalne ocieplenie stało się faktem. Nadal jednak utrzymują że to nie człowiek jest temu winien. Winą obarczają np wulkany choć produkują one sto razy mniej dwutlenku węgla niż ludzkość lub słońce choć aktywność naszej gwiazdy spada od połowy XX wieku.

Skąd bierze się opór sceptyków dotyczących zmian klimatu i globalnego ocieplenia?

Jeśli przyjmiemy że to nasz przemysł i rolnictwo są odpowiedzialne za zmiany klimatyczny to recepta jest tylko jedna: musimy mniej konsumować! Mniejsza konsumpcja oznacza mniejsze zyski dla firm, a dla obywateli wyrzeczenia i obniżenie poziomu życia.

Sceptycy podważający problem globalnego ocieplenia patrzą na wszystko z perspektywy kilku najbliższych lat, własnego podwórka i otocznia, a takie myślenie jest krótkowzroczne. Nie zwracają uwagi jaki świat zostawią dla własnych dzieci, wnuków i następnych pokoleń.

Spalając węgiel i produkty naftowe zatruwamy powietrze, co przekłada się już dziś na więcej zachorowań i przedwczesnych zgonów. W perspektywie dziesięcioleci rosnące temperatury zagrażają rolnictwu, zwiększają ryzyko zalania terenów przybrzeżnych, wystąpienia ekstremalnych zjawisk pogodowych takich jak susze, powodzie, oraz zasięg chorób tropikalnych

Zmiany klimatu na tle historii – czy zmiany klimatu na naszej planecie zawsze były takie same?

W dziejach Ziemi zdarzały się wielokrotnie zmiany klimatyczne z przyczyn naturalnych. W klimacie występowały naprzemiennie okresy zlodowacenia i ocieplenia.

Dane paleoklimatyczne z ostatnich 2000 lat wskazują, że cieplejszych i zimniejszych okresów w niektórych rejonach Ziemi było znacznie więcej niż początkowo przypuszczali naukowcy. Jednak wcześniej te wahania klimatyczne nie obejmowały zasięgiem całego globu, jak to się dzieje współcześnie. Dane dodatkowo wskazują, że obecnie nasza planeta ogrzewa się szybciej niż kiedykolwiek.

Wybuchy wulkanów

W przeszłości duży wpływ na pogodę miał pył wyrzucany podczas potężnych wybuchów wulkanów. Olbrzymie ilości pyłu mogą zasłonić światło słoneczne, zabijając tym samym rośliny i skazując zwierzęta na śmierć głodową. Uważa się że w identyczny sposób mogły wyginąć dinozaury, gdy wielki meteor uderzył w Ziemię.

Wiadomo że wpływ wulkanów na pogodę może być znaczący. Erupcja na Islandii pod koniec XVIII wieku wywołała gwałtowne ochłodzenie i zmianę pogody trwająca kilka lat.

Często można usłyszeć, że jedna porządna erupcja wyrzuca do atmosfery więcej dwutlenku węgla niż ludzkość produkuje w ciągu roku. Jednak obliczenia są bezlitosne. Najpotężniejsza z erupcji, jakie zdarzyły się ciągu ostatnich 50 lat – wybuch wulkanu Pinatubo – spowodowała uwolnienie ok 42 mln ton CO2. To około 0,1% rocznej emisji tego gazu w wyniku spalania przez ludzkość ropy, gazu i węgla.

Uśredniając wulkaniczna produkcję gazów, można przyjąć, że co roku dodają one do atmosfery 0,3 mld ton CO2. W tym samym czasie nasza gospodarka emituje 30 mld ton.

Wielka Epoka Lodowcowa

Między 30 tys. a 10 tys. lat temu klimat Ziemi drastycznie się ochłodził i dużą część planety skuły lodowe pokrywy. Ten mroźny okres nazywany jest Wielką Epoką Lodową. Zwierzęta takie jak mamuty włochate przystosowały się do życia w zimnie, jednak około 10000 lat temu wyginęły, gdy klimat zaczął się ocieplać.

Średniowieczne optimum klimatyczne

Osoby które nie wierzą w globalne ocieplenie często powołują się na przykład średniowiecznego optimum klimatycznego. W latach 950-1250 podgrzało ono Europę w takim stopniu, jaka to się dzieje dziś.

Tamto ocieplenie było efektem procesów naturalnych, więc dlaczego teraz nie miałby być tak samo?

Amerykański klimatolog Michael Mann spróbował zrekonstruować temperatury z ostatnich 1500 lat. Okazało się że w średniowieczu ociepliło się głównie na półkuli północnej czyli na południu Grenlandii, terenach arktycznych Ameryki Północnej i Syberii, a także w Europie Północnej i na terenach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

W Azji środkowe i na Oceanie Spokojnym w tym okresie temperatury były z kolei niższe w stosunku do lat 1969-1990. Było więc to ocieplenie regionalne, a nie globalne

Mała Epoka Lodowcowa

Po okresie średniowiecznego optimum klimatycznego nastąpiła tzw mała epoka lodowa, wokół której narosło wiele mitów. Jak choćby to że z Polski zimą można było po skutym lodem Bałtyku dojechać saniami do Szwecji, a po drodze posilić się i przespać w karczmie. I że Szwedzi napadli na Polskę w XVII wieku pokonując zamarznięty Bałtyk.

Dane klimatyczne pokazują, że w najmroźniejszym okresie małej epoki lodowej zimą było średnio o ok. 3 stopnie C chłodniej niż podczas zim z początku XXI wieku. Bałtyk wówczas zamarzał ale tylko w rejonach przybrzeżnych. Szwedzi nie mogli więc napaść na Polskę, przechodząc po lodzie, zwłaszcza że ofensywę prowadzili latem.

Południowa część Morza Bałtyckiego pomiędzy Polską a Szwecją nigdy nie zmarzła w takim stopniu, by umożliwić przeprawę saniami. Owszem zazwyczaj zbierał się tam sporo kry, ale swobodnie przemieszczała się ona po morzu.

Prawdą jest że na lodzie budowano karczmy, ale nie na środku Bałtyku, tylko przy brzegach. Takie obiekty – ustawione od Lubeki aż po Rygę – ułatwiały zimową podróż wzdłuż wybrzeża, kiedy lądowe drogi tonęły w śniegu.

Co spowodowało średniowieczne optimum i małą epokę lodową?

Pokazują to wyraźnie analizy występowania izotopu węgla C-14. Powstaje on w górnych warstwach atmosfery Ziemi wskutek oddziaływania promieniowania kosmicznego z azotem i odzwierciedla nasilenia aktywności słońca.

C-14 odkłada się w roślinach – można go wykryć m.in w rocznych przyrostach drzew. Dzięki temu naukowcy odkryli, że w średniowieczu słońce było bardziej aktywne, a mała epoka lodowa to okres mniejszej aktywności naszej gwiazdy.

Również wzrost temperatury w pierwszej połowie XX wieku można wytłumaczyć zwiększona produkcją energii słonecznej. Ale tylko do lat 50 XX wieku, bo od tego czasu aktywność słońca maleje , a temperatura na Ziemi coraz szybciej rośnie.

Dziej się tak, ponieważ rośnie koncentracja gazów cieplarnianych, które zatrzymują w atmosferze cześć energii wypromieniowanej z powierzchni Ziemi i zwracają ja ku powierzchni globu.

Decydujący wpływ na ten proces ma dwutlenek węgla, którego koncentracja wzrosła już o połowę od początku epoki przemysłowej.
Co2 jest owocem działań naszej cywilizacji. W paliwach kopalnych znajduje się węgiel organiczny, pochłonięty kiedyś przez rośliny w procesie fotosyntezy i zamknięty w skałach osadowych. Rośliny chętniej przyswajają z atmosfery izotop węgla C-12 niż C-13. Dlatego węgiel z wnętrza Ziemi ma inny skład izotopowy niż organiczny węgiel ze skał czy atmosfery. Spalając paliwa kopalne zmieniamy skład izotopowy węgla w atmosferze. W ten sposób emitowany przez ludzkość dwutlenek węgla otrzymuje znacznik, który pozwala go odróżnić od gazów z naturalnych źródeł.

Grenlandia zieloną wyspą

Popularny mit głosi, że Grenlandia była zieloną wyspą, jak zresztą sugeruje sama jej nazwa. Z analizy grenlandzkiej czapy lodowej dowodzą, że lód pokrywał wyspę nieprzerwanie przez ostatnie 3 mln lat. Gdyby cały się roztopił poziom wody w oceanach podniósłby się o siedem metrów. Żadne naukowe dane nie wskazują żeby coś takiego wystąpiło.

Nazwa wyspy to po prostu jeden z pierwszych sukcesów marketingowych na duża skalę. Normański banita Eryk Rudy – wygnany najpierw z Norwegii, a potem z Islandii – zdawał sobie sprawę, że znacznie więcej osadników przyciągnie wyspa zielona niż lodowa. I tak się stało, a założona przez niego pod koniec X wieku kolonia przetrwała na Grenlandii aż do XV wieku.

XXI wiek

Coraz liczniejsze publikacje naukowe wskazują, że obecnie mamy do czynienia ze zmianami klimatu, które bezpośrednio należy powiązać z rozwojem naszej cywilizacji.

  • 0,3 mld ton dwutlenku węgla – tyle średnio uwalniają do atmosfery wszystkie ziemskie wulkany przez cały rok
  • 3,33 mld ton dwutlenku węgla – tyle wynosie emisja związana z przekształceniem ekosystemów – głownie wycinanie lasów i osuszanie mokradeł
  • 32 mld ton dwutlenku węgla – to roczna emisja wynikająca ze spalania paliw kopalnych: ropy naftowej i gazu ziemnego, węgla
Pożary lasów
pożary
susze
susze
powodzie
powodzie

Dodaj komentarz