
2025 był trzecim najcieplejszym rokiem w historii pomiarów. Można uznać, że jesteśmy świadkami kształtowania się nowej normy klimatycznej, w której globalna temperatura utrzymuje się już blisko 1,5 st. C powyżej wartości w epoce preindustrialnej – mówi klimatolog prof. Bogdan Chojnicki.
Jak zaznacza specjalista, stan klimatu nie zwalnia nas jednak z walki o zatrzymanie, a na pewno o spowolnienie globalnego ocieplenia. W jego ocenie jest to konieczne, ponieważ obecna zmiana klimatu nie buduje bezpiecznego świata.
Zgodnie z postulatami zawartymi w Porozumieniu Paryskim z 2015 roku wszystkie kraje powinny dążyć do ograniczenie globalnego ocieplenia poniżej 2 st. C, a docelowo do 1,5 st. C, w stosunku do epoki przedprzemysłowej.
Globalnie rok 2025 był trzecim najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, gdyż średnia roczna temperatura na świecie wyniosła ponad 1,4 st. C względem średniej przedindustrialnej (1850-1900). We wcześniejszych latach, tj. 2023 i 2024, średnie temperatury przekroczyły graniczne 1,5 st. C.
Aktualnie ocieplenie oscyluje wokół 1,5 st. C – wartości temperatur czasem są nieco poniżej tego progu, a czasem go przewyższają. Dlatego możemy mówić, że rok 2025 to w pewnym sensie rok nowej normy klimatycznej.
mówi klimatolog prof. Bogdan Chojnicki z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
W Polsce rekordowe pod względem temperatury były: rok 2024 oraz rok 2019. Mijający rok jest chłodniejszy niż 2024, ale on wciąż jest cieplejszy niż norma.
Zgodnie z prognozami, w Polsce do końca stulecia średnia temperatura może wzrosnąć do 4-4,5 st. C względem epoki preindustrialnej. Obecnie jesteśmy już powyżej 2. st. C.
To oznacza, że jesteśmy mniej więcej na półmetku. A wciąż mamy trend wzrostowy. Dlatego szanse na to, że uda się ograniczyć globalne ocieplenie do mniej niż 2 st. C względem epoki przedindustrialnej, są już coraz mniejsze. Nie zwalnia nas to jednak absolutnie z obowiązku działania.
ocenia klimatolog
Zaznacza, że jeśli nie przestawimy się radykalnie na odnawialne źródła energii, ocieplenie w Polsce może nawet przekroczyć przewidywane 4,5 st. C.
Moim zdaniem określenia „nowa norma klimatyczna” może być zgubne, ponieważ w pewnym sensie nas uspokaja. Tymczasem już teraz borykamy się latem z bardzo niskimi stanami wody w większości polskich rzek, a jednocześnie niże genueńskie wiążą się z coraz silniejszymi opadami, które przynoszą podtopienia, a czasem niszczące powodzie.
wymienia prof. Chojnicki
Zwraca uwagę, że infrastruktura, która sprawdza się aktualnie, może okazać się niewystarczająca w cieplejszym systemie klimatycznym. Przykładem może być to, że wciąż odprowadzamy zanieczyszczenia do rzek, a gdy poziom wody w nich znacznie spada, stężenie zanieczyszczeń istotnie wzrastają. Musimy się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości chociażby z systemami chłodniczymi, z dostępem do wody.
Prof. Chojnicki podkreśla, że nowa norma klimatyczna będzie się zmieniać w kierunku jeszcze wyższych temperatur i jeszcze większych zaburzeń dotyczących m.in. bilansu wodnego. Tymczasem już teraz niedobory wody i susza w rolnictwie, która zdarza się już praktycznie co roku, generują zauważalne koszty.
Mówiąc dzisiaj o adaptacji do zmiany klimatu nie możemy już brać pod uwagę przeniesienia się (migracji) w inne, bardziej dogodne miejsce, ponieważ jest nas na ziemi już 8 mld, a zmiana klimatu odbywa się praktycznie na całej Ziemi.
wyjaśnia specjalista
W jego ocenie nie ma wcale pewności, że adaptacja do zmiany klimatu się powiedzie. Nie jest też pewne, że będzie nas na nią stać, jeśli weźmiemy na przykład pod uwagę konieczność odbudowy kolejnych zniszczeń po gwałtownych powodziach. Może się okazać, że notujemy takie straty, na zrównoważenie których nas nie stać. Nie możemy też zapominać o tym, że zmiana klimatu przyniesie nam całą masę nowych problemów, o których dzisiaj nic nie wiemy.
Przekroczenie progu ocieplenia o 2 st. C może uruchomić procesy, które będą napędzać się same. To powinno bardzo mocno nas niepokoić, bo to nie jest tak, że po zmianie klimatu nasz planeta może być tylko przyjemniejsza do życia. Wiele miejsc jest przecież zagrożonych zalaniem w wyniku wzrostu poziomu wody w morzach, jak również większej aktywności huraganów, które m. in. wpychają wodę w głąb lądu. Dlatego zmiana klimatu nie buduje bezpiecznego świata. Buduje świat z kolejnym bardzo poważnym znakiem zapytania.
zauważa klimatolog
Według niego adaptacja do zmiany klimatu musi następować. Systemy polityczne, ekonomiczne, społeczne mają spore zdolności adaptacyjne, ale trzeba się liczyć z tym, że jakieś społeczeństwo, czy grupa społeczna nie poradzi sobie z tym, tłumaczył ekspert.
Dlatego ja stoję na stanowisku, że powinniśmy cały czas przeciwdziałać zmianie klimatu, żeby ją zatrzymać, albo przynajmniej mocno spowolnić. Zmiana klimatu bardzo często jest rozpatrywana wyłącznie przez pryzmat człowieka. Tymczasem żyjące w środowisku naturalnym organizmy, eksponowane na zupełnie nowe warunki, nie mają takich możliwości adaptacyjnych jak ludzie.
Na przykład dwustuletnie drzewa w Polsce, które były sadzone w warunkach, gdy średnie temperatury w roku były zdecydowanie niższe, powinny wykazać się elastycznością, która niestety z wiekiem maleje. Zmiana klimatu stawia zatem pod znakiem zapytania funkcjonowanie naturalnych ekosystemów.
podsumowuje prof. Chojnicki
źródło: naukawpolsce.pl, Joanna Morga
Powiązane artykuły:
- Tak ciepłego grudnia nie było od 74 lat
- To człowiek poprzez emisję gazów cieplarnianych spowodował ocieplenie
📩 Zapisz się na newsletter
Chcesz być na bieżąco z ekologicznymi treściami? Dołącz do newslettera i otrzymuj artykuły, poradniki oraz darmowe materiały do pobrania prosto na swoją skrzynkę. Dzięki nim łatwiej wprowadzisz ekologiczne zmiany w swoim życiu.
☕ Wesprzyj portal
Każdy artykuł to godziny pracy i poszukiwania rzetelnych informacji. Jeśli cenisz to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę albo zostać Patronem na Patronite. Twoja pomoc daje mi siłę, by rozwijać portal, a dobra, mocna kawa wcale nie jest taka zła.
