Polska infrastruktura wymaga pilnej adaptacji do ekstremalnych upałów

Polska infrastruktura wymaga pilnej adaptacji do ekstremalnych upałów
@ Pixabay

Rekordowe temperatury w Polsce to trwała rzeczywistość klimatyczna, która obnaża brak odporności krajowej infrastruktury krytycznej – ocenia prof. Mariusz Figurski. Wskazuje, że niepodjęcie szybkich działań adaptacyjnych może do 2050 roku kosztować polską gospodarkę nawet 124 mld zł rocznie.

Tego lata w Słubicach odnotowano 40,5°C. Jest to nowy rekord ciepła w Polsce w historii pomiarów. Drugą najwyższą odnotowaną tego dnia temperaturę 40,3°C zarejestrowano w Toruniu.

Zdaniem prof. Figurskiego, zastępcy dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego oraz pracownika Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska Politechniki Gdańskiej, mechanizmy pogodowe nad Europą uległy drastycznemu zaburzeniu.

Prąd strumieniowy po prostu się zatyka, tworząc w atmosferze rodzaj korka drogowego. Z kolei zablokowane układy wyżowe działają jak gigantyczny odkurzacz, który bezlitośnie zasysa do nas ekstremalny żar znad Afryki Północnej. Fale upałów to bezpośrednia konsekwencja trendu ocieplenia, a nie zwykły incydent pogodowy. Obecna infrastruktura transportowa, energetyczna i telekomunikacyjna w Polsce była projektowana dla łagodnego klimatu XX wieku i dziś dosłownie poddaje się w zderzeniu z żarem.

Ekstremalny upał działa na infrastrukturę państwa jak morderczy wysiłek na organizm bez wody, w którym kolejne narządy odmawiają posłuszeństwa.

ocenia naukowiec

Najpoważniejsze problemy występują w transporcie kolejowym, gdzie stalowe szyny pod wpływem temperatury wyginają się. Zagrożona jest również sieć trakcyjna. Działa ona jak struny gitary, gdy przewody się wydłużają, zaczynają obwisać. Pantograf może wplątać się w zwisający kabel i zerwać całą linię.

W sektorze energetycznym i telekomunikacyjnym upały prowadzą do przeciążeń sieci i spadku wydajności urządzeń. Wszelka elektronika generuje przy pracy gigantyczne ilości ciepła. Serwerownie i stacje bazowe wymagają intensywnego chłodzenia, co drastycznie zwiększa zużycie prądu i wody. Problemem są również polskie miasta, które przez dekady betonowania stały się miejskimi wyspami ciepła.

Nasze rynki i ulice działają jak gigantyczne kaloryfery. Za dnia akumulują ciepło słoneczne, a w nocy je oddają, przez co miasto nie ma kiedy się wychłodzić.

dodaje prof. Figurski

Jego zdaniem budynki projektowane tak, by wpuszczać jak najwięcej słońca, dziś wymagają kosztownej przebudowy i systemów pasywnego chłodzenia.

Ekspert wskazuje, że adaptacja do nowych warunków nie jest wyborem, lecz koniecznością i jedyną racjonalną polisą ubezpieczeniową. Inwestycje realizowane dzisiaj będą funkcjonowały przez następne 30–50 lat, dlatego powinny być projektowane z uwzględnieniem warunków klimatycznych, które będą panowały w połowie XXI wieku, a nie tych, które znamy z końca XX wieku.

Konieczne jest również wdrażanie tzw. błękitno-zielonej infrastruktury – parków, ogrodów deszczowych i odkrytych cieków wodnych, które działają jak naturalna klimatyzacja.

Naukowiec apeluje zmianę standardów planowania inwestycji publicznych, tak aby modelowanie i nowoczesne projekcje klimatyczne stały się podstawą decyzji strategicznych administracji państwowej.

źródło: naukawpolsce.pl

Przewijanie do góry