Jenoty i szopy zagrażają rodzimej bioróżnorodności. Obserwacje warto zgłaszać służbom

Jenoty i szopy zagrażają rodzimej bioróżnorodności. Obserwacje warto zgłaszać służbom
Pixabay / @ jggrz

Jenot i szop pracz należą do inwazyjnych gatunków obcych, które mogą szkodzić rodzimej przyrodzie. Jeśli zaobserwujemy je w środowisku, warto zgłosić ten fakt lokalnej straży miejskiej lub gminnej – zwraca uwagę dr hab. Lidia Felska-Błaszczyk, prof. Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Jenoty mogą przenosić świerzb, a szopy także pasożyty groźne dla ludzi.

Jenoty pochodzą z Azji. Do Europy trafiły m.in. jako zwierzęta futerkowe, a dziś populacja tego gatunku w Polsce liczy od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. osobników i zajmuje około 88% powierzchni kraju.

Szopy pracze przywędrowały natomiast do Polski z zachodu Europy. W Niemczech ich populację ocenia się na ponad milion osobników. Zdaniem badaczki doświadczenia tego kraju pokazują, że problemu nie należy ignorować na etapie, kiedy możliwe jest jeszcze ograniczanie rozprzestrzeniania się gatunku.

Jenoty i szopy są oportunistami pokarmowymi – wykorzystują pożywienie, które jest w danym miejscu dostępne. Mogą wyjadać jaja i pisklęta ptaków oraz polować na inne niewielkie zwierzęta.

W badaniach prowadzonych na obszarze Natura 2000 nad Jeziorem Wełtyńskim wykazano spadek populacji gęgawy związany z wyjadaniem jaj i piskląt przez jenoty i szopy. Szop pracz potrafi ponadto wspinać się po drzewach i docierać do gniazd ptaków, w tym drapieżnych. Niszczy również budki lęgowe.

Badacze zwracają uwagę, że oba gatunki mają w polskim środowisku niewielu naturalnych wrogów. Rysi jest za mało, a wilki i lisy są w stanie upolować przede wszystkim młode osobniki. Sprzyja to dalszemu rozprzestrzenianiu się tych gatunków.

Zagrożenie dla rodzimych zwierząt

Problemem jest nie tylko presja na populacje ptaków i innych zwierząt, lecz także przenoszenie chorób i pasożytów.

Jenot jest szczególnie podatny na świerzbowca. Na nagraniach z fotopułapek wykorzystywanych przez zespół wiele obserwowanych osobników było wyłysiałych i wyniszczonych przez świerzb. Pasożyt może przenosić się również na rodzime gatunki, przede wszystkim lisa pospolitego.

Jenoty i szopy przenoszą również pasożyty wewnętrzne, m.in. nicienie i tasiemce. W przypadku szopa pracza zagrożeniem dla ludzi jest glista szopia Baylisascaris procyonis, której obecność stwierdzono już w zachodniej Polsce.

Prawo nakazuje ograniczanie gatunków inwazyjnych

Zgodnie z ustawą o gatunkach obcych z 2021 roku oraz rozporządzeniem Rady Ministrów z 2022 roku szop pracz i jenot są zaliczane do inwazyjnych gatunków obcych. Są odławiane przez cały rok.

Przepisy nie pozwalają m.in. na hodowanie tych zwierząt, sprowadzanie ich, sprzedawanie ani wypuszczanie schwytanych osobników na wolność. Za naruszenie tych zasad mogą grozić kary sięgające miliona złotych.

W Polsce funkcjonują azyle dla zwierząt, jednak – jak zwraca uwagę prof. Felska-Błaszczyk – są one przeznaczone przede wszystkim dla zwierząt przetrzymywanych wcześniej w domach i mają ograniczone możliwości przyjmowania osobników pochodzących z dzikich populacji.

Dlatego w przypadku zaobserwowania jenota lub szopa w przyrodzie nie należy podejmować działań samodzielnie. Informację powinno się przekazać lokalnej straży miejskiej lub gminnej. To instytucje samorządowe organizują działania związane z eliminacją takich gatunków i kierują na miejsce osoby posiadające odpowiednie uprawnienia.

Sympatyczny wygląd może utrudniać ochronę przyrody

Jednym z problemów jest społeczny odbiór gatunków takich jak szop pracz. Zwierzęta te są często przedstawiane w filmach, reklamach, grach czy mediach społecznościowych jako sympatyczne i przyjazne. Może to utrudniać akceptację działań podejmowanych w celu ograniczenia ich liczebności.

Badaczka określa takie podejście jako bambinizm – wyidealizowane postrzeganie dzikich zwierząt, które może prowadzić do niedoceniania zagrożeń związanych z gatunkami obcymi.

Jako przykład przywołuje Japonię. W latach 70. XX wieku, wraz z popularnością kreskówki „Rascal the Raccoon”, zaczęto tam masowo sprowadzać szopy pracze z USA. Po osiągnięciu dojrzałości zwierzęta często stawały się trudne w utrzymaniu, a część z nich została wypuszczona do środowiska. W efekcie Japonia zmaga się dziś z rozprzestrzenioną populacją szopów.

Podobne skutki może mieć uwalnianie do środowiska innych obcych gatunków. Badaczka przywołuje przypadki wypuszczenia w Wielkiej Brytanii i we Włoszech pochodzących z Ameryki Północnej wiewiórek szarych. Ich obecność doprowadziła w tych miejscach do wypierania rodzimej wiewiórki rudej, m.in. poprzez przenoszenie wirusa ospy, którego wiewiórki szare są nosicielami i który same przechodzą łagodnie.

Wśród innych inwazyjnych ssaków występujących w Polsce są m.in. nutrie, mangusty złociste i piżmaki. Wśród ptaków wymienia się berniklę kanadyjską i gęsiówkę egipską. W zbiornikach wodnych pojawiają się żółwie ozdobne, a sporadycznie także drapieżny żółw jaszczurowaty.

Musimy świadomie chronić naszą rodzimą przyrodę i przeciwdziałać inwazjom obcych gatunków. Unijne przepisy wprost mówią o eliminacji gatunków inwazyjnych – nie bójmy się tego sformułowania, bo chodzi o ratowanie gęgawy, żurawi czy łabędzi.

podsumowuje dr hab. Lidia Felska-Błaszczyk, prof. ZUT

źródło: naukawpolsce.pl, Ludwika Tomala


📩 Zapisz się na newsletter
Chcesz być na bieżąco z ekologicznymi treściami? Dołącz do newslettera i otrzymuj artykuły, poradniki oraz darmowe materiały do pobrania prosto na swoją skrzynkę. Dzięki nim łatwiej wprowadzisz ekologiczne zmiany w swoim życiu.

☕ Wesprzyj portal
Każdy artykuł to godziny pracy i poszukiwania rzetelnych informacji. Jeśli cenisz to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę albo zostać Patronem na Patronite. Twoja pomoc daje mi siłę, by rozwijać portal, a dobra, mocna kawa wcale nie jest taka zła.

Przewijanie do góry