UE pracuje nad nowym planem ratowania Bałtyku

UE pracuje nad nowym planem ratowania Bałtyku
Pixabay / @ Andypoland

Europosłowie dostrzegają problem pogarszającej się sytuacji ekologicznej w Morzu Bałtyckim. Powstał na ten temat raport wzywający Komisję Europejską i państwa członkowskie do pilnych działań. Zdaniem europosła Piotra Müllera za bardzo skupiał się on na połowach i presji ze strony rybołówstwa. Jak podkreśla, zamiast forsować radykalne rozwiązania i wprowadzać automatyczne cięcia kwot połowowych, w większym stopniu powinniśmy się zająć zanieczyszczeniami czy obecnością drapieżników. Podczas głosowania na forum PE posłowie poparli część jego poprawek.

Jak w marcu 2026 roku podało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w 2025 roku spożycie ryb w Polsce wyniosło niecałe 14 kg na mieszkańca. To wciąż poniżej średniej unijnej, jednak trend jest rosnący. Polska pozostaje jednym z głównych ośrodków przetwórstwa ryb w Unii Europejskiej. Roczna produkcja przekracza 680 tys. t o wartości 18,7 mld zł, a znaczna część trafia na rynki zagraniczne.

Z danych GUS wynika, że w 2025 roku z bałtyckich łowisk pozyskano 71,6 tys. t ryb, co stanowiło 48,3% łącznej masy połowów. To o 5,1% mniej niż w 2024 roku. Polscy rybacy najwięcej poławiali szprotów – 41 tys. t, czyli 60,4% łącznej masy połowów morskich.

Ważne jest to, aby pogodzić ochronę Bałtyku z utrzymaniem miejsc pracy na Pomorzu. W naszym wypadku sektor rybołówstwa jest bardzo istotny. Niestety raport przedstawiony w Parlamencie Europejskim w wielu obszarach obwinia wprost rybaków o to, co się dzieje na Bałtyku. To ogromne uproszczenie, na które się absolutnie nie zgadzam.

mówi Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Mowa o raporcie w sprawie wieloletniego planu dla Morza Bałtyckiego i dalszych działań, który w kwietniu br. przyjęła Komisja Rybołówstwa PE. W uzasadnieniu napisano, że Bałtyk przechodzi kryzys, a sposób, w jaki jest on traktowany, wymaga pilnych zmian. Podkreślono w nim, że dorsz bałtycki, gatunek, który kiedyś obficie występował w tym akwenie, uległ dramatycznemu załamaniu, a biomasa komercyjnych stad ryb znajduje się na historycznie niskim poziomie. Dlatego – w opinii autorów sprawozdania – Bałtyk powinien się stać obszarem pilotażowym nowego, kompleksowego zarządzania ekosystemem.

Do tego raportu zgłosiłem ponad 80 poprawek w różnych obszarach między innymi po to, aby wskazać na inne rzeczy, które powodują, że Bałtyk jest w kiepskim stanie. To różnego rodzaju ścieki komunalne, które wpływają do Bałtyku z różnych krajów, zalegająca na dnie Morza Bałtyckiego broń, ale również drapieżniki, które niestety ingerują w stada ryb i powodują, że ławice są mniejsze.

podkreśla europoseł

Jego zdaniem sprawozdanie w wersji przyjętej przez komisję w zbyt ograniczonym stopniu dotykało tych obszarów.

Mam wrażenie, że raport głównie skupia się na tym, żeby atakować rybaków. My się na to nie godzimy. Chcemy równowagi pomiędzy tym, w jaki sposób, w dobrym tego słowa sensie, eksploatować Morze Bałtyckie a jego równowagą ekologiczną.

podkreśla Piotr Müller

Podczas sesji plenarnej 21 maja posłowie przyjęli raport i poparli część poprawek zgłoszonych przez europosła. Jak wskazał na swojej stronie, sam głosował przeciw całemu dokumentowi ze względu na to, że kilka jego elementów może być szkodliwych dla sektora. Ostateczny dokument precyzuje jednak, że za trudną sytuację ekosystemu odpowiada złożony splot wielu czynników.

Wskazano w nim m.in., że na dnie Morza Bałtyckiego od zakończenia II wojny światowej zalegają dziesiątki tysięcy ton broni konwencjonalnej i chemicznej, która zawiera substancje niebezpieczne, w tym chemiczne środki bojowe: iperyt siarkowy (gaz musztardowy), gaz łzawiący i substancje paraliżująco-drgawkowe. W wyniku korozji stopniowo uwalniają do środowiska morskiego niebezpieczne chemikalia, co prowadzi do jego skażenia, szkód w ekosystemach i utraty różnorodności biologicznej.

Musimy to zagrożenie zniwelować. Dlatego w swoich poprawkach proponowałem m.in. program pilotażowy oczyszczania dna Bałtyku z zanieczyszczeń, które pozostały po II wojnie światowej.

wyjaśnia Piotr Müller

Kolejna kwestia to obecność drapieżników w ekosystemie Bałtyku. Sprawozdanie PE podkreśla, że foki szare i duże kormorany mogą mieć znaczący wpływ na przeżywalność młodych dorszy, zwłaszcza dorsza atlantyckiego w zachodniej części Morza Bałtyckiego, na populację stad, a także na akwakulturę i narzędzia połowowe. Zdaniem europosła potrzebne jest odpowiednie i selektywne podejście do drapieżników na Bałtyku. Podkreślił też konieczność działania na rzecz ograniczenia napływu zanieczyszczeń i unijnego wsparcia na rozbudowę oczyszczalni i walkę z awariami sieci kanalizacyjnych.

To wszystko może chronić populację ryb, aby rybacy mogli z niej korzystać poprzez odłów i zapewniać nasze bezpieczeństwo żywnościowe. Ryby są ważnym elementem jadłospisu w Polsce, a jeżeli nie będziemy ich łowić w zdrowym, czystym Morzu Bałtyckim, to będziemy musieli kupować z całego świata.

zaznacza europoseł PiS

Podczas majowej debaty w Parlamencie Europejskim Piotr Müller postulował odejście od jednorocznych kwot połowowych na rzecz systemu wieloletniego. Jego zdaniem takie rozwiązanie dawałoby rybakom i przetwórcom większą przewidywalność oraz możliwość planowania działalności gospodarczej w dłuższej perspektywie. Apelował również, aby przy ustalaniu kwot połowowych brać pod uwagę nie tylko cele środowiskowe, ale też sytuację społeczności przybrzeżnych.

Ważną kwestią jest też to, w jaki sposób regulować limity połowowe. Część osób proponowała, aby zamknąć możliwości połowowe na Bałtyku. My się z tym nie zgadzamy. Uważamy, że są inne metody, aby zabezpieczyć populację ryb w Morzu Bałtyckim i jednocześnie zapewnić możliwość dalszego eksploatowania.

mówi

W sprawozdaniu, które europosłowie przyjęli 21 maja br., znalazły się m.in. kwestie oczyszczenia dna z zalegającej broni chemicznej, rozbudowy infrastruktury i walki z awariami systemów kanalizacyjnych. Dokument wzywa też Komisję i państwa członkowskie do podjęcia pilnych działań, takich jak analiza podziału kwot i jego potencjalnego wpływu na zrównoważony charakter zasobów rybnych, aby uniknąć dalszego spadku ich liczebności.

Europosłowie zaapelowali również o ocenę i ewentualną rewizję wieloletniego planu zarządzania Morzem Bałtyckim, argumentując, że jego cele ekologiczne ani społeczno-gospodarcze nie zostały osiągnięte.

Okazuje się, że część państw przymyka oko na kontrole w innych akwenach. Natomiast na Morzu Bałtyckim aktywne są różnego rodzaju organizacje, które w sposób bardzo radykalny po prostu dokuczają rybakom, trzeba to nazwać wprost. To powoduje, że opłacalność tego biznesu i klimat wokół jego prowadzenia jest bardzo zły. To zniechęca nowe pokolenia do tego, aby prowadzić biznes rybacki, co w przyszłości doprowadzi do zmniejszenia liczby osób, które mają kompetencje do tego, żeby to robić.

uważa europoseł

GUS wskazuje, że na koniec ub.r. polska flota rybacka liczyła 663 statki i łodzie o 8% mniej niż w 2024 roku.

źródło: newseria.pl


📩 Zapisz się na newsletter
Chcesz być na bieżąco z ekologicznymi treściami? Dołącz do newslettera i otrzymuj artykuły, poradniki oraz darmowe materiały do pobrania prosto na swoją skrzynkę. Dzięki nim łatwiej wprowadzisz ekologiczne zmiany w swoim życiu.

Wesprzyj portal
Każdy artykuł to godziny pracy i poszukiwania rzetelnych informacji. Jeśli cenisz to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę albo zostać Patronem na Patronite. Twoja pomoc daje mi siłę, by rozwijać portal, a dobra, mocna kawa wcale nie jest taka zła.

Przewijanie do góry