Pochodząca z Azji egzotyczna krewetka Neocaridina davidi zadomowiła się w Odrze. Może to być szkodliwe i niebezpieczne dla całych ekosystemów
Wikipedia/ @ Rafal Konkolewski / CC BY 2,5

Pochodząca z południowo-wschodniej Azji słodkowodna krewetka Neocaridina davidi zadomowiła się w Odrze. Najprawdopodobniej kilkanaście lat temu krewetki należące do tego gatunku zostały wypuszczone do rzeki przez posiadacza akwarium.

Eksperci ostrzegają, że zasiedlanie polskich rzek czy jezior przez egzotyczne gatunki jest szkodliwe i niebezpieczne dla całych ekosystemów. Obce gatunki, po zaaklimatyzowaniu się w nowym środowisku, mogą rozpocząć inwazję w polskich wodach naturalnych – podkreśla dr Aleksandra Jabłońska z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Uniwersytetu Łódzkiego.

Słodkowodna krewetka Neocaridina davidi z rodziny Atyidae pochodzi z południowo-wschodniej Azji. Jest to jednocześnie gatunek często trzymany w amatorskich akwariach. Do tej pory udało się wyhodować wiele jego odmian kolorystycznych, a czerwona odmiana „Red Cherry” należy do najlepiej znanych i najczęściej wybieranych przez akwarystów.

Ostatnio została potwierdzona obecność tej krewetki w dolnej Odrze, a konkretnie w kanale, do którego odprowadzane są podgrzane wody z elektrowni w Gryfinie 25 km od Szczecina.

Według dr Jabłońskiej populacja tej krewetki utrzymuje się w tym miejscu co najmniej od 2003 roku. Najprawdopodobniej krewetki należące do tego gatunku zostały wpuszczone do wód Odry przez posiadacza akwarium. W ciepłym kanale odnalazły one korzystne warunki do życia i rozmnażania się.

„Taki scenariusz potwierdzają przeprowadzone badania mitochondrialnego DNA, które pokazały, że krewetki odnalezione w dolnej Odrze na przestrzeni kilku lat oraz krewetki próbnie pobrane z akwarium w centralnej Polsce, nie różniły się od siebie pod względem genetycznym” – wyjaśniła biolog.

Zdaniem ekspertki wypuszczanie zwierząt z akwariów do wód naturalnych w Polsce jest niestety dość częstym zjawiskiem, a hodowlane krewetki w Odrze nie są odosobnionym przypadkiem. Jak podkreśliła, hodowcom amatorom często wydaje się, że takie postępowanie jest „humanitarne” w stosunku do niechcianych już zwierząt, ale jest to niebezpieczne dla całych ekosystemów.

Najczęściej wypuszczone zwierzęta nie przeżywają zimy. Pochodzące z obszarów o cieplejszym klimacie i uwolnione do naturalnych wód strefy umiarkowanej nie mają szans. Inaczej jest jednak, jeśli egzotyczne zwierzęta dostaną się do wód o warunkach zmienionych, np. przez wpuszczenie ścieków termalnych, czyli wód podgrzanych pochodzących z przemysłu.

„Warunki środowiskowe w strefie umiarkowanej zmieniają się także na skutek następującego ocieplenia klimatu. Dodatkowo systemy wodne niejednokrotnie są łączone ze sobą kanałami. W tej sytuacji obce gatunki, po zaaklimatyzowaniu się w nowym środowisku, mogą rozpocząć inwazję do kolejnych wód” – podkreśliła dr Jabłońska.

To sprawia, że w niektórych rzekach czy jeziorach można czasem spotkać egzotyczne ryby takie jak zbrojniki, a nawet piranie.

Dr Aleksandra Jabłońska podkreśla, że zasiedlanie wód klimatu umiarkowanego przez gatunki egzotyczne jest szkodliwe i niebezpieczne dla całych ekosystemów m.in. poprzez zwiększenie presji drapieżników na naturalną faunę, a nawet wprowadzenie nowych patogenów i chorób do środowiska.

„Powinno się zatem informować i edukować społeczeństwo o niebezpieczeństwie wynikającym z wprowadzania gatunków obcych do wód naturalnych” – podsumowała ekspertka z UŁ.

źródło: www.naukawpolse.app.pl