Na świecie buduje się z wieżowce z drewna, a w Polsce walczy ze stereotypami

Na świecie buduje się z wieżowce z drewna, a w Polsce walczy ze stereotypami
Pixabay / @ bogitw

Choć na świecie buduje się z drewna wieżowce, w Polsce wciąż walczy się ze stereotypami. Wiele osób chce wybierać rozwiązania eko, ale gdy przychodzi do konkretnych kosztów, często wygrywają rozwiązania bardziej znane i tańsze na start – mówi dr inż. arch. Bartosz Dendura z Politechniki Krakowskiej.

PAP: Jest Pan pomysłodawcą raportu pt. „Ekobudownictwo jest trendy? Edycja 2025” – badania opinii i postaw Polaków dotyczących zrównoważonego budownictwa, z którego wynika, że blisko połowa Polaków jest gotowa zapłacić więcej za ekologiczny dom. To dużo?

Dr inż. arch. Bartosz Dendura z Katedry Architektury Miejsc Pracy, Sportu i Usług Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej, kierownik Zespołu Architektury Użyteczności Publicznej: To dość optymistyczny sygnał, zwłaszcza że jeszcze w 2023 roku ten odsetek był niższy (około 35%). W 2025 roku widać było, że świadomość rośnie. Jako architekt patrzę na to jednak z ostrożnym optymizmem: deklaracje w ankiecie to jedno, a decyzja podejmowana przy projekcie i budżecie to drugie. Psychologia opisuje to jako „lukę między postawą a zachowaniem” (attitude–behavior gap). Wiele osób chce wybierać rozwiązania eko, ale gdy przychodzi do konkretnych kosztów, często wygrywają rozwiązania bardziej znane i tańsze na start.

PAP: Polacy myślą o tym, żeby ich domy były ekologiczne?

BD: Myślą i coraz częściej deklarują taką potrzebę, ale wciąż pojawiają się obawy. „Eko” bywa kojarzone z większym ryzykiem technologicznym albo rozwiązaniem dla osób z wyższym budżetem. Gdy rynek zwalnia — a dane GUS pokazują, że w 2024 roku oddano najmniej budynków mieszkalnych w ciągu ostatnich czterech lat — inwestorzy częściej szukają przewidywalności. W Polsce ta przewidywalność wciąż często oznacza tradycyjne technologie murowane.

PAP: Ekologiczny dom, czyli właściwie jaki?

BD: To pojęcie bywa rozumiane różnie. Dla mnie dom ekologiczny to budynek zaprojektowany i zrealizowany tak, by możliwie ograniczać wpływ na środowisko w całym cyklu życia. To może oznaczać m.in. wykorzystanie materiałów o niższym śladzie węglowym (np. drewno, materiały mineralne o prostym składzie), korzystanie z odnawialnych źródeł energii oraz technologie energooszczędne — jak fotowoltaika, pompy ciepła, rekuperacja czy dobrze zaprojektowana wentylacja naturalna.

Ważne są też rozwiązania związane z wodą (np. zbieranie wody deszczowej) i myślenie o budynku całościowo: od budowy, przez eksploatację, po modernizację czy demontaż. Często zapomina się, że w długim np. 50-letnim cyklu życia budynku, etap budowy bywa mniejszą częścią całkowitych emisji niż późniejsze użytkowanie.

PAP: Czy budowa ekologicznego domu różni się znacznie cenowo od tradycyjnego?

BD: I tak, i nie. Jeśli spojrzymy wyłącznie na koszt startowy konstrukcji, np. w technologii drewnianej, bywa on wyższy, rzędu kilkunastu procent w porównaniu do standardu. I to jest moment, w którym „eko” czasem przegrywa z „tańszym na dziś”.

Z drugiej strony, patrząc długofalowo, wiele rozwiązań energooszczędnych potrafi się zwracać w comiesięcznych rachunkach za ogrzewanie i prąd. Dlatego część inwestorów traktuje to bardziej jako inwestycję w koszty eksploatacji i komfort, a nie tylko jako wydatek.

PAP: Jakie jeszcze Polacy mają postawy wobec budownictwa ekologicznego?

BD: W badaniu widać ciekawą polaryzację: kobiety częściej wybierają odpowiedzi „raczej tak”, ale też częściej sygnalizują wątpliwości. Mężczyźni częściej odpowiadają skrajnie — zarówno „zdecydowanie tak”, jak i „zdecydowanie nie”.

Wciąż też pokutują mity. Jako projektant często słyszę pytania: „A czy drewno nie zgnije?”, „Czy nie spłonie?”. Mimo że na świecie buduje się z drewna wieżowce, u nas wciąż trzeba walczyć ze stereotypami.

PAP: Ile Polacy są w ogóle skłonni, gotowi, wydać pieniędzy na budownictwo ekologiczne?

BD: Najliczniejsza grupa badanych deklaruje gotowość dopłaty w przedziale od 5 do 20% wartości nieruchomości. Co pewnie nie zaskakuje, widać tu zależność od dochodów – osoby zarabiające najlepiej są czasem gotowe dopłacić nawet powyżej 50%, traktując to jako wyznacznik jakości. Dla większości inwestorów psychologiczna granica akceptacji to jednak zwykle kilkanaście procent.

PAP: Co Pana zaskoczyło w wynikach badań?

BD: Zaskoczyło mnie zestawienie deklaracji z danymi rynkowymi. Z jednej strony w ankietach prawie połowa respondentów mówi o gotowości dopłaty za rozwiązania ekologiczne, z drugiej dane GUS pokazują, że w 2024 roku dominowały technologie tradycyjne: około 98,1% nowych budynków mieszkalnych wzniesiono jako murowane, a ogrzewanie nadal opiera się głównie o gaz i ciepło sieciowe. Technologie alternatywne – drewno, prefabrykacja, stal – stanowią łącznie niewielką część rynku. To sugeruje wyraźny rozdźwięk między intencjami a realnymi decyzjami inwestycyjnymi i pokazuje, jak ważna jest dywersyfikacja technologii oraz lepsza dostępność sprawdzonych rozwiązań prośrodowiskowych.

PAP: Budownictwo ekologiczne, jak rozumiem, uwzględnia dzisiejsze potrzeby dotyczące zmian klimatycznych?

BD: Absolutnie tak, choć warto podkreślić, że jestem praktykiem i naukowcem. Dostrzegam potencjał w nowoczesnych technologiach nie dlatego, że są „modne”, ale dlatego, że twarde dane potwierdzają ich mniejszą szkodliwość dla środowiska i co kluczowe dla inwestora, niższe koszty eksploatacji. To czysta fizyka budowli i ekonomia. W typowym domu emisja CO2 z ogrzewania przez lata przewyższa tę z budowy. Dlatego nowoczesny dom musi odcinać się od paliw kopalnych. Dobra izolacja i ekologiczne źródła ciepła to po prostu logiczny wybór w dzisiejszych czasach.

PAP: Są jakieś dane dotyczące tego, ile w ogóle w Polsce jest takich ekologicznych domów?

BD: Z tego, co pokazują statystyki, technologie alternatywne wciąż stanowią niewielki odsetek rzędu 1–2%. Ekonieruchomości są więc nadal niszą, choć rosnącą. Jednocześnie rynek jest nierówny jakościowo: część ofert domów „eko”, szczególnie w drewnie, bywa uproszczona lub niedopasowana do potrzeb i warunków, co może psuć zaufanie do całej kategorii. Dlatego ważny jest dobry projekt i dobór instalacji do konkretnego budynku. Tu rola architekta i doświadczonych wykonawców jest kluczowa.

W pracy akademickiej widzę natomiast, że młode pokolenie architektów coraz częściej traktuje zrównoważone projektowanie jako punkt wyjścia, a nie dodatek i to daje realną nadzieję na zmianę proporcji w kolejnych latach.

PAP: Twierdzi Pan, że nie można czekać aż klienci sami zrozumieją, z jakimi problemami mierzy się obecnie klimat. A czego potrzeba?

BD: Przede wszystkim konkretów i przykładów, a nie samych haseł. Część klientów łatwiej przekonać, gdy widzą realizacje i dostają policzalne argumenty: komfort, koszty eksploatacji, przewidywalność rozwiązań. W pracowni staramy się pokazywać, że dom ekologiczny może oznaczać wyższy standard życia i współczesny design.

Szerzej — powinien być zdecydowanie mocniejszy akcent położony na edukację od najmłodszych lat: skąd bierze się woda, prąd, co dzieje się ze ściekami. Taka podstawowa świadomość sprawia, że później łatwiej podejmować rozsądne decyzje inwestycyjne.

PAP: Podsumowując, jakie Pana zdaniem powinno być dziś budownictwo?

BD: Dobrze byłoby, żeby było przewidywalne, bezpieczne i coraz bardziej efektywne środowiskowo, bez traktowania tego jako ekstrawagancji. Marzy mi się, by rozwiązania niskoemisyjne stawały się naturalnym, „bezpiecznym” wyborem dla coraz większej grupy inwestorów. Budownictwo może łączyć szacunek do zasobów z ekonomicznym rozsądkiem, a ekologię warto postrzegać nie jako luksusowy dodatek, tylko jako element jakości dobrze zaprojektowanego domu.

Dr inż. arch. Bartosz Dendura jest jedynym Polakiem w Komisji Zrównoważonego Rozwoju przy Międzynarodowej Unii Architektów. W 2023 roku został nagrodzony w jednym z najważniejszych europejskich konkursów w branży nieruchomości zdobywając nagrodę główną w plebiscycie European Property Awards 2023 w kategorii nieruchomości jednorodzinnych. Badania „Ekobudownictwo jest trendy? Edycja 2025” wykonano na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków, próbę dobrano w oparciu na dane GUS.

źródło: naukawpolsce.pl, Anna Mikołajczyk-Kłębek


📩 Zapisz się na newsletter
Chcesz być na bieżąco z ekologicznymi treściami? Dołącz do newslettera i otrzymuj artykuły, poradniki oraz darmowe materiały do pobrania prosto na swoją skrzynkę. Dzięki nim łatwiej wprowadzisz ekologiczne zmiany w swoim życiu.

Wesprzyj portal
Każdy artykuł to godziny pracy i poszukiwania rzetelnych informacji. Jeśli cenisz to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę albo zostać Patronem na Patronite. Twoja pomoc daje mi siłę, by rozwijać portal, a dobra, mocna kawa wcale nie jest taka zła.

Przewijanie do góry