Na polskich drogach giną przedstawiciele ponad połowy gatunków kręgowców lądowych

Na polskich drogach giną przedstawiciele ponad połowy gatunków kręgowców lądowych
Pixabay / @ Alexas_Fotos

Na polskich drogach giną przedstawiciele ponad połowy gatunków kręgowców lądowych występujących w kraju. Wśród ofiar są zarówno pospolite jeże, kosy i zaskrońce, jak i gatunki rzadkie oraz zagrożone, takie jak żółw błotny, ryś czy wąż Eskulapa. Tak wynika z pierwszego całościowego podsumowania śmiertelności ssaków, ptaków, płazów i gadów na polskich drogach.

Badanie, którego współautorem jest prof. Andrzej Wuczyński z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, opublikowano w czasopiśmie „Scientific Reports”. Naukowcy przeanalizowali dane z Ogólnopolskiego Rejestru Kolizji Drogowych ze Zwierzętami „Zwierzęta na Drodze”. Wykorzystali 19 tys. obserwacji zebranych przez 412 osób w latach 2000-2022.

Ponieważ pojedyncze zgłoszenie mogło obejmować kilka, a czasem nawet kilkaset martwych zwierząt, łącznie analiza dotyczyła niemal 29 tys. osobników.

Na drogach stwierdzono 205 gatunków

Wśród zarejestrowanych ofiar rozpoznano 205 gatunków, czyli około 55% krajowych kręgowców lądowych. Największy odsetek dotyczył płazów – na drogach znajdowano przedstawicieli ponad 77% występujących w Polsce gatunków tej grupy. W przypadku ssaków i ptaków gniazdujących w Polsce było to po około 50%.

Wśród ofiar znalazły się również gatunki rzadkie i zagrożone, m.in. żubr, niedźwiedź brunatny, sokół wędrowny, salamandra plamista, żółw błotny i wąż Eskulapa.

Badacze podkreślają jednak, że dane z rejestru pokazują tylko część rzeczywistej skali zjawiska. Baza opiera się na zgłoszeniach wolontariuszy, a nie na systematycznym przeszukiwaniu dróg.

Najłatwiej zauważyć duże zwierzęta

Pod względem liczby zarejestrowanych osobników najwięcej było ssaków i płazów, następnie ptaków i gadów. Proporcje między tymi grupami wynosiły w przybliżeniu 8:8:5:1.

Wynik ten trzeba jednak interpretować ostrożnie. Duże zwierzęta są łatwiejsze do zauważenia, a ich ciała pozostają na drodze dłużej niż w przypadku niewielkich gryzoni, płazów czy ptaków.

Badanie pokazało też, że liczba ofiar nie musi być związana z liczebnością danego gatunku. Przykładem jest skowronek, jeden z najliczniejszych ptaków w Polsce, który w bazie pojawiał się stosunkowo rzadko. Z kolei rudzik, przemieszczający się nisko między krzewami i przy poboczach, jest bardziej narażony na kolizje.

Niektóre miejsca są szczególnie niebezpieczne

Jednym z przykładów jest droga wojewódzka biegnąca wzdłuż Półwyspu Helskiego. W okresach migracji wiosennej i jesiennej przez ten wąski, zalesiony pas przemieszczają się ogromne liczby ptaków. Podczas jednej kwietniowej kontroli odcinka między Chałupami a Kuźnicą znaleziono 110 martwych rudzików, trzy bogatki i trzy strzyżyki.

Wśród ssaków częstymi ofiarami są jeże. Ich naturalna strategia obronna polegająca na zwijaniu się w kulkę na drodze nie pomaga im uniknąć pojazdu.

Szczególnie duża śmiertelność dotyczy również płazów podczas sezonowych migracji. W marcu i kwietniu na drogach przecinających trasy ich przemieszczania mogą ginąć setki osobników.

Spośród 20 zgłoszeń obejmujących jednorazowo co najmniej 100 martwych zwierząt aż 19 dotyczyło płazów, przede wszystkim ropuchy szarej. Gatunek ten stanowił blisko 80% wszystkich zarejestrowanych martwych płazów.

Wśród gadów podobnie dominowały zaskrońce, które odpowiadały za prawie 80% ofiar tej grupy. Zaskrońce często wychodzą na nagrzane drogi w celu termoregulacji, a w sytuacji zagrożenia mogą nieruchomieć. Na drogach przecinających tereny wilgotne i podmokłe może to prowadzić do bardzo wysokiej śmiertelności.

Obszar chroniony nie zawsze chroni przed drogą

Część udokumentowanych przypadków pochodzi z obszarów objętych ochroną – parków narodowych, rezerwatów i ostoi Natura 2000. Pokazuje to, że sama forma ochrony terenu nie zabezpiecza zwierząt przed skutkami dróg przecinających ich siedliska. Problem dotyczy także skali całego kraju. Rzeczywista liczba zwierząt ginących na polskich drogach nie jest znana.

Badacze podkreślają, że brak ogólnopolskiego systemu monitoringu utrudnia ocenę zjawiska. Istniejące systemy policyjne i dane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad koncentrują się głównie na zdarzeniach z udziałem większych zwierząt, które powodują szkody w pojazdach lub zagrożenie dla ludzi.

Nie obejmują więc w pełni śmiertelności płazów, ptaków czy drobnych ssaków. Ma to tym większe znaczenie, że ponad 90% polskich dróg stanowią drogi inne niż krajowe: wojewódzkie, powiatowe i gminne.

Naukowcy postulują ogólnopolski monitoring

Badacze proponują stworzenie systemu, w którym wybrane odcinki dróg byłyby regularnie kontrolowane przez przeszkolonych wolontariuszy. Rejestrowaliby oni gatunek, miejsce znalezienia, długość skontrolowanego odcinka i czas obserwacji. Pozwoliłoby to obliczać średnią śmiertelność na kilometr drogi i porównywać sytuację między regionami. Celem nie jest jednak samo liczenie ofiar, lecz znalezienie skuteczniejszych metod ograniczania kolizji.

Lokalnie pomagają m.in. podziemne przejścia z płotkami naprowadzającymi dla płazów. Dla dużych zwierząt buduje się przejścia nad drogami, a w niektórych miejscach stosuje się grodzenia. Każde z tych rozwiązań ma jednak ograniczenia. Przejścia są kosztowne i powstają tylko w wybranych miejscach, a grodzenie może prowadzić do fragmentacji siedlisk i ograniczania przemieszczania się zwierząt.

Problem śmiertelności zwierząt na drogach pozostaje więc jednym z trudniejszych wyzwań związanych z pogodzeniem transportu z ochroną przyrody.

źródło: naukawpolsce.pl, Katarzyna Czechowicz


📩 Zapisz się na newsletter
Chcesz być na bieżąco z ekologicznymi treściami? Dołącz do newslettera i otrzymuj artykuły, poradniki oraz darmowe materiały do pobrania prosto na swoją skrzynkę. Dzięki nim łatwiej wprowadzisz ekologiczne zmiany w swoim życiu.

☕ Wesprzyj portal
Każdy artykuł to godziny pracy i poszukiwania rzetelnych informacji. Jeśli cenisz to, co robię, możesz postawić mi wirtualną kawę albo zostać Patronem na Patronite. Twoja pomoc daje mi siłę, by rozwijać portal, a dobra, mocna kawa wcale nie jest taka zła.

Przewijanie do góry