Turbiny wiatrowe niebezpieczne dla ptaków i nietoperzy, najprawdopodobniej nie stanowią zagrożenia dla mopka
Wikipedia / @ C. Robiller / Naturlichter.de / CC BY SA 3.0

Turbiny wiatrowe, niebezpieczne dla ptaków i nietoperzy, najprawdopodobniej jednak nie stanowią zagrożenia dla mopka – leśnego gatunku nietoperza zagrożonego wymarciem w Unii Europejskiej. Przemawiają za tym wyniki badań, przeprowadzonych m.in. przez Polaków na jednej ze szwedzkich farm wiatrowych.

Dotychczas uważano, że skoro turbiny wiatrowe zabijają nietoperze – co oczywiście jest prawdą – to nie powinno się budować turbin w lasach, gdzie nietoperzy jest najwięcej. Badania wykazały jednak, że mopek nie jest bezpośrednio zagrożony przez turbiny wiatrowe.

„Pytanie, co stanowi dla niego prawdziwe zagrożenie pozostaje nadal otwarte. W naszej pracy próbujemy na nie odpowiedzieć ” – stwierdza dr Tomasz Kokurewicz z Instytutu Biologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Dr Kokurewicz oraz Grzegorz Apoznański są współautorami pracy opublikowanej w European Journal of Wildlife Research. Pozostałymi autorami pracy są Sonia Sanchez-Navarro z Estación Biológica de Doñana w Hiszpanii, prof. Jens Rydell ze szwedzkiego Uniwersytetu w Lund i dr Stefan Pettersson z EnviroPlanning AB Goteborg w Szwecji.

Naukowcy ci sprawdzali, czy turbiny wiatrowe stanowią zagrożenie dla mopków (Barbastella barbastellus) – nietoperzy ze szczególnie chronionego gatunku występującego w południowej, zachodniej i środkowej Europie, m.in. w Polsce. Obserwacje prowadzono w okolicy farmy wiatrowej Askome w prowincji Halland w południowej Szwecji.

„Miejsce badań zostało wybrane nieprzypadkowo. Ze względu na swoją lokalizację na zachodnim wybrzeżu Szwecji obszar ten charakteryzuje się doskonałymi warunkami wiatrowymi, optymalnymi do instalacji turbin wiatrowych, jednocześnie występuje tam liczna populacja mopka” – dodaje G. Apoznański.

Badania mopków z populacji żyjącej nieopodal farmy trwały od czerwca do września w latach 2014-2016. Naukowcy odłowili w sieci kilka osobników, którym założyli specjalne nadajniki radiowe, pozwalające śledzić przemieszczanie się zwierząt. Jednocześnie w terenie rozmieszczone zostały automatyczne detektory ultradźwiękowe rejestrujące obecność nietoperzy na różnych wysokościach.

Dzięki nadajnikom, wśród starych, wysokich dębów w badanym rejonie naukowcy zlokalizowali kolonię rozrodczą mopków. Namierzyli też w sumie 191 miejsc, w których nietoperze żerowały. Były to w większości skupiska starych dębów i buków albo starych świerków. Wiele żerowisk położonych było od 10 do 14 km od kolonii rozrodczej. Nagrania z detektorów ultradźwiękowych pozwoliły stwierdzić, że mopki latały nisko, poza zasięgiem śmigieł.

Autorów badań interesowało to, czy karmiące samice mopków, lecąc w poszukiwaniu owadów, będą w stanie ominąć turbiny wiatrowe, pracujące bez przerwy. Okazało się, że mopki unikają wzgórz z turbinami, a jeśli już kierowały się w ich stronę, to w odległości kilkuset metrów do wiatraków zmieniały kierunek lotu, aby je ominąć.

„Mopki niechętnie wylatują na otwartą przestrzeń a turbiny wiatrowe znajdują się na pozbawionym drzew placu serwisowym. To właśnie brak drzew i ekspozycja na światło gwiazd lub lampy na szczytach turbin najprawdopodobniej zniechęcały mopki do przelotów w bliskim sąsiedztwie wiatraków” – stwierdza dr Kokurewicz.

Aby ocenić śmiertelność nietoperzy w kontakcie z wiatrakami, autorzy badania przeszukiwali teren, szukając martwych mopków. Przez trzy lata w pobliżu turbin znaleźli osiem nietoperzy z trzech gatunków. Mopków wśród nich nie było.

Wyniki badań mogą mieć znaczenie dla skuteczniejszej ochrony gatunku. Obecnie dla ochrony mopków w Szwecji czy innych krajach Europy sugeruje się tworzenie stref buforowych wokół znanych kolonii rozrodczych. Chroniony teren ma być wolny od turbin wiatrowych i innych inwestycji uciążliwych dla przyrody. Autorzy nowych badań sugerują, że zamiast stref buforowych, warto się skupić na zachowaniu nawet niewielkich fragmentów starych liściastych lasów i skupisk drzew wśród pól uprawnych, które zapewniają mopkom pokarm i schronienia – za to w większym promieniu, niż dotąd sugerowano.

„W warunkach południowej Szwecji idealnie byłoby objąć ochroną ważne dla mopków elementy krajobrazu w zasięgu conocnych wypraw samic z kolonii rozrodczej, a nie tworzyć sztuczne strefy ochronne” – podsumowuje pierwszy autor pracy, Grzegorz Apoznański.

Jeśli nawet dla mopków turbiny wiatrowe nie są zagrożeniem, nie musi to dotyczyć innych gatunków. W tym kontekście mopek jest raczej wyjątkiem od reguły. Autorzy publikacji obliczyli bowiem, że na terenie ich badań jedna turbina zabijała średnio 2,8 nietoperza rocznie.

„Niby niewiele, ale biorąc pod uwagę tysiące turbin wybudowanych w Europie otrzymujemy alarmujące liczby. W innych badanych pod tym kątem miejscach śmiertelność była dwukrotnie lub nawet trzykrotnie większa” – przypomina Apoznański.

Jak dodał, najgorzej jest w przypadku parków wiatrowych, zlokalizowanych na trasach przelotów nietoperzy, które wiosną i jesienią migrują podobnie jak ptaki. Kluczowe znaczenie ma lokalizacja parków wiatrowych poza trasami migracji, co wymaga przeprowadzenia przez specjalistów dokładnych badań.

„Nie do końca wiemy, dlaczego turbiny przywabiają inne gatunki nietoperzy. Najprawdopodobniej cieplejsze turbiny zwabiają nocne owady, które są dla nich pokarmem. Możliwe też, że samce nietoperzy traktują wiatraki jak najwyższe drzewo w okolicy, z którego mogą nawoływać samice. Niestety turbiny są bardzo skuteczne w zabijaniu nietoperzy, ponieważ wokół skrzydeł turbin wirujących z prędkością 300 km na godz. powstaje strefa niskiego ciśnienia. Jeśli nietoperz w nią wpadnie, to jego płuca i naczynia krwionośne zostają rozerwane z powodu różnicy ciśnień. Zjawisko to – zwane barotraumą – jest dobrze znane wszystkim nurkom” – podkreśla dr Kokurewicz.

„Szwedzi mieli duży problem z instalacją turbin wiatrowych, gdyż 80% ich kraju zajmują lasy. Spośród leśnych nietoperzy występujących w Szwecji mopek ma najwyższy status ochronny i nie było wiadomo, czy parki wiatrowe mu nie zaszkodzą. Nasze badania wykazały, że można będzie pogodzić produkcję czystej energii z ochroną tego zagrożonego gatunku” – mówi naukowiec.

Czy wnioski z badań ze Szwecji można odnieść do innych części Europy, m.in. Polski?

„Jak zawsze w ekologii definitywna odpowiedź na to pytanie jest trudna. Wydaje się jednak, że w zakresie reakcji mopków na turbiny wiatrowe wyniki naszych badań można odnieść do całego gatunku. Dowodem na to jest zaledwie trzykrotne stwierdzenie zabicia mopków przez turbiny wiatrowe w Europie” – mówi dr Kokurewicz.

„Szwedzkie mopki mogą różnić się od naszych oraz od występujących w południowej Europie choćby pod względem wymagań siedliskowych; inny krajobraz, klimat, kryjówki i drapieżniki. Tę część badań warto byłoby przeprowadzić w całym zasięgu występowania gatunku i porównać wyniki” – dodaje Grzegorz Apoznański.

„Nasze badania wskazują, że turbiny wiatrowe sensu stricto nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla mopków. Niemniej rozwój farm wiatrowych, w szczególności tych, które mają powstać w lasach, wiąże się z pośrednim negatywnym oddziaływaniem. Budowa wiatraków i całej infrastruktury, która im towarzyszy, np. dróg dojazdowych, powoduje wycinanie lasów, co może mieć negatywny wpływ na mopki, które są gatunkiem ściśle z nimi związanym. Źle znoszą też fragmentację siedlisk, która najprawdopodobniej doprowadziła do drastycznego spadku ich liczebności w Zachodniej Europie. W naszej pracy proponujemy holistyczne podejście do ochrony tego gatunku, polegające na ochronie konkretnych typów krajobrazów i siedlisk. Wyeliminowanie wiatraków jako zagrożenia dla tego konkretnego gatunku umożliwia nam poświęcenie większej uwagi realnym problemom, z którymi zmaga się ten nietoperz tj. fragmentacją siedlisk i zanieczyszczeniem światłem” – podsumowuje G. Apoznański.

W ramach projektu naukowcy z Polski spędzili w Szwecji łącznie sześć miesięcy (w latach 2016 – 2017), uczestnicząc w rozpoczętych wcześniej badaniach nad śmiertelnością, echolokacją i wysokością lotu mopków.

„Naszym najistotniejszym wkładem było przeprowadzenie badań radiotelemetrycznych, w których nasi koledzy nie mieli doświadczenia. Radiotelemetria nietoperzy to nasza wrocławska specjalność” – żartuje dr Kokurewicz. W projekcie uczestniczyła też Justyna Błesznowska – magistrantka z UP we Wrocławiu oraz Ewelina Małkowicz.

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl