Ogień to nie jedyne zagrożenie syberyjskich torfowisk w związku z globalnym ociepleniem

Ogień to nie jedyne zagrożenie syberyjskich torfowisk w związku z globalnym ociepleniem
Pixabay / @ Marisa04 / CC0

Zajmujące miliony hektarów torfowiska Syberii od tysięcy lat mozolnie magazynowały w sobie węgiel, pochłaniając CO2 z powietrza. Jednak z powodu globalnego ocieplenia obszary te, zamiast gromadzić dwutlenek węgla, zaczynają gazy cieplarniane szybko uwalniać – nie tylko z powodu pożarów.

O torfowiskach i lasach Syberii zrobiło się głośno, kiedy zaczęły je niszczyć katastrofalne pożary. Obecna sytuacja jest wyjątkowa – płoną miliony hektarów tajgi oraz torfowisk. Ogień pojawia się także w północnej części Syberii w obszarach Arktyki.

Został przekroczony punkt krytyczny, związany z poziomem wody w torfowiskach oraz glebach leśnych. Ponieważ gleba jest niezwykle sucha, dochodzi do zapłonu torfu i ściółki leśnej – w sposób naturalny lub z powodu podpaleń.

mówi badacz torfowisk prof. Mariusz Lamentowicz z UAM

Naukowiec bada mokradła Zachodniej Syberii wraz z dr. hab. Michałem Słowińskim z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania oraz Dominiką Łuców z UAM. Badacze sprawdzają, jak torfowiska reagują na zmiany klimatu dzisiaj oraz jak przebiegało to w przeszłości.

Celem ich badań paleoekologicznych jest m.in. lepsze zrozumienie dynamiki historycznych pożarów torfowisk i lasów Syberii. Naukowcy chcą np. poznać częstotliwość i siłę pożarów w relacji do zmian poziomu wody w torfowiskach.

Dzięki temu będziemy w stanie stwierdzić, jak daleko jesteśmy od naturalnej zmienności pożarowej na Syberii.

tłumaczy prof. Lamentowicz

Ogień to jednak nie jedyne zagrożenie tamtejszych torfowisk w związku ze zmianami klimatycznymi.

By lepiej zrozumieć problem, warto spojrzeć na mapy satelitarne Syberii. Widać tam ogromne, bezludne tereny, poprzetykane malowniczymi jeziorkami. Między nimi rozciągają się torfowiska – niedostępne dla ludzi tereny podmokłe. To obszary zaanektowane przez mchy, porosty, roślinność torfową czy niewielkie drzewa i zarośla.

Nie są to miejsca przyjazne dla człowieka. Nie tylko ze względu na wodę, którą przesiąknięte są rośliny, ale dlatego, że płytko pod jej powierzchnią zaczyna się wieczna zmarzlina. A ona – przynajmniej do tej pory – nigdy nie rozmarzała tak szybko. Globalne ocieplenie sprawia bowiem, że te skute „wiecznym lodem” obszary zaczynają tajać. To zły znak dla tamtejszych torfowisk. Krucha równowaga pomiędzy temperaturą a ilością wody potrzebną tamtejszej faunie do życia może zostać naruszona.

Torfowiska zajmują zaledwie 3% powierzchni Ziemi, ale magazynują ponad 30% węgla organicznego.

mówi w rozmowie z PAP dr hab. Michał Słowiński

Aby uświadomić sobie, jak bogate w węgiel są torfowiska, wystarczy sobie przypomnieć, że torf wykorzystywany jest jako surowiec energetyczny: tradycyjnie używano go do palenia w piecach. Cały węgiel, który w torfowiskach się znajduje, pochodzi przede wszystkim z dwutlenku węgla, który dawniej rośliny torfowisk wbudowały do swoich tkanek. W ich szczątkach węgiel nadal jest uwięziony o ile panują odpowiednie warunki.

Dr Słowiński informuje, średnia grubość torfu na torfowisku Zachodniej Syberii wynosi od 1 do 7 metrów. To ogromna ilość węgla, którą poprzednim pokoleniom roślin udało się zgromadzić. Jednak podobnie jak magazyny, np. żywności – również i naturalne magazyny węgla potrzebują odpowiednich warunków, aby to, co gromadzą – przechować długi czas.

Torfowisko nie może być zbyt suche. Wtedy nie tylko zwiększa się ryzyko pożaru, ale w dodatku materia organiczna jest szybko „zużywana” przez organizmy żywe i w rezultacie cały ten węgiel – tak mozolnie gromadzony latami przez rośliny z torfowisk – trafia do atmosfery. Kiedy torfowiska szybko wysychają, mówi się, że wręcz „dymią one węglem”.

Natomiast jeśli torfowisko zostanie podtopione, wówczas ponad powierzchnię wody wystaje mniej roślin, przez co zmniejsza się ilość wychwytywanego przez nie dwutlenku węgla. Dodatkowo pod wodą zaczynają zachodzić beztlenowe procesy gnilne i wydziela się metan – gaz cieplarniany jeszcze bardziej przyspieszający globalne ocieplenie, niż dwutlenek węgla.

Obie sytuacje sprawiają, że torfowiska – zamiast przeciwdziałać globalnemu ociepleniu – jeszcze bardziej je przyspieszają.

Kiedy ogrzewamy Ziemię, torfowiska na wysokich szerokościach geograficznych rozmarzają i emitują węgiel – w postaci dwutlenku węgla czy metanu.

streszcza geograf

Tłumaczy, że na Syberii już teraz – z roku na rok – widać zmiany, jakie torfowiska przechodzą. Wieczna zmarzlina topi się, torfowiska są podtapiane, jeziorka między nimi stają się coraz większe i łączą się ze sobą, a wiele z nich zanika. Wieloletnia zmarzlina wraz z torfowiskami jest po prostu degradowana.

Inną sprawą jest to, że w związku z globalnym ociepleniem i topnieniem lodowców podnosi się poziom wód oceanicznych. W wielu miejscach na wybrzeżach morskich torfowiska zostaną zalane.

zwraca uwagę naukowiec

Na pytanie, co zrobić, by chronić rozległe obszary torfowiskowe Syberii – dr Slowiński odpowiada, że tereny te są zbyt rozległe i oddalone od cywilizacji, aby próbować przeprowadzać tam jakiekolwiek prace.

Musimy dbać o klimat, aby nie zwiększała się emisja gazów cieplarnianych takich, jak dwutlenek węgla czy metan. Jednym z rozwiązań jest przechodzenie państw na odnawialne źródła energii.

Badacz dodaje, że także na teranie Polski istnieją mokradła, torfowiska, zwane często bagnami.

Powinniśmy je chronić i robić wszystko, by funkcjonowały jak najlepiej dla nas i następnych pokoleń. Nie tylko ze względów klimatycznych, ale również dlatego, że są po prostu piękne!.

podsumowuje dr Słowiński

Badania torfowisk prowadzone są w ramach międzynarodowego projektu „PeatHOT”, realizowanego dzięki INTERACT (International Network for Terrestrial Research and Monitoring in the Arctic) ze środków Horyzont 2020.

źródło: naukawpolsce.pap.pl

Zostaw proszę komentarz

Przewiń do góry
X