Pytanie zmieniono, odpowiedź została

Dłoń wkłada zwiniętą kartkę do urny. Na grafice widnieje napis „Pytanie zmieniono, odpowiedź została. Karol Nawrocki znów rozpala spór o klimat”.
@ wlaczoszczedzanie.pl

Prezydent Karol Nawrocki po raz drugi zwrócił się do Senatu o zgodę na przeprowadzenie referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej. Tym razem proponuje krótkie pytanie:

Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?

Na pierwszy rzut oka wygląda neutralnie. Nie zawiera już sugestii, że polityka klimatyczna odpowiada za wzrost cen energii, kosztów życia oraz prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej.

Można byłoby uznać, że problem z pierwszym wnioskiem został rozwiązany. Wystarczy jednak przeczytać całą projektowaną kartę do głosowania. Pytanie zmieniono. Odpowiedź została.

Pierwsze pytanie nie przeszło

7 maja 2026 roku prezydent skierował do Senatu pierwszy wniosek o referendum. Pytanie miało brzmieć:

Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?

Nie było to neutralne pytanie o kierunek polityki państwa, ale gotowa ocena zakończona znakiem zapytania.

Zanim wyborca zdążył odpowiedzieć, dowiadywał się, że unijna polityka klimatyczna doprowadziła do droższej energii, wyższych kosztów życia oraz problemów przedsiębiorców i rolników.

20 maja Senat nie wyraził zgody na przeprowadzenie referendum. Wcześniej pięć komisji senackich zarekomendowało odrzucenie wniosku, a podczas debaty wskazywano między innymi na ocenny i sugestywny charakter pytania.

W uzasadnieniu kolejnego wniosku Kancelaria Prezydenta sama przyznaje, że w poprzednim pytaniu zawarto ocenę skutków polityki klimatycznej. Nową wersję skrócono, lecz jednocześnie wyraźnie zaznaczono, że nie oznacza to wycofania się z wcześniejszej oceny jej konsekwencji.

23 lipca do marszałek Senatu trafił więc drugi projekt. Referendum miałoby się odbyć 27 września 2026 roku, ale data ta pozostaje propozycją i wymaga zgody Senatu.

Samo pytanie rzeczywiście stało się spokojniejsze. Polityczna ocena nie zniknęła jednak z projektowanej karty. Przeniesiono ją kilka linijek niżej.

TAK oznacza koszty, NIE ma przed nimi chronić

Pod pytaniem mają się znaleźć urzędowe wyjaśnienia dotyczące obu odpowiedzi.

Głos TAK ma oznaczać zgodę między innymi na objęcie paliw wykorzystywanych w ogrzewaniu i transporcie systemem ETS2, kosztowną termomodernizację, ograniczenie sprzedaży nowych samochodów spalinowych, wzrost kosztów przemysłu, dodatkowe obciążenia dla rolnictwa oraz poniesienie przez Polskę 3,5 biliona złotych kosztów do 2040 roku.

Odpowiedź NIE przedstawiono natomiast jako zobowiązanie władz do blokowania lub zmieniania regulacji, negocjowania wyjątków dla Polski albo stworzenia systemu finansowej ochrony gospodarstw domowych, przedsiębiorstw, przemysłu i rolnictwa.

Przekaz jest prosty. TAK oznacza koszty, obowiązki i ograniczenia. NIE ma chronić portfele, miejsca pracy i gospodarkę.

Trudno mówić o równym ustawieniu obu odpowiedzi, gdy jedną opisuje się jak listę zagrożeń, a drugą jak rozwiązanie tych problemów. Samo pytanie wygląda neutralnie. Cała karta już taka nie jest.

3,5 biliona kosztów czy inwestycji?

Szczególnie wymowne jest wykorzystanie kwoty 3,5 biliona złotych. Na karcie przedstawiono ją jako łączny koszt polityki klimatycznej, który Polska miałaby ponieść do 2040 roku.

Kwota pochodzi z Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu, ale dokument rządowy mówi o łącznych nakładach inwestycyjnych w scenariuszu przyspieszonej transformacji. Obejmują one modernizację systemu energetycznego i całej gospodarki. Ministerstwo Energii wskazuje również, że wyższe nakłady mają prowadzić do niższych cen energii w dłuższej perspektywie i większej odporności gospodarki.

Inwestycja nie jest tym samym co strata. Budowa sieci elektroenergetycznych, nowych źródeł energii, magazynów, modernizacja przemysłu czy poprawa efektywności budynków kosztują. Jednocześnie tworzą infrastrukturę i mają przynosić korzyści przez kolejne lata.

Można dyskutować, czy przyjęte wydatki są właściwie zaplanowane, kto je sfinansuje i czy nie obciążą nadmiernie obywateli. Nie powinno się jednak przedstawiać całej kwoty nakładów inwestycyjnych tak, jakby była rachunkiem wystawionym społeczeństwu bez żadnego efektu po drugiej stronie.

To kolejny przykład pokazujący, że znaczenie odpowiedzi zostało zbudowane przez odpowiedni dobór słów.

Złożona polityka zamknięta w jednym pytaniu

Unijna polityka klimatyczna nie jest pojedynczą ustawą ani jednym pomysłem Komisji Europejskiej. Obejmuje energetykę, transport, budynki, przemysł, rolnictwo, odnawialne źródła energii, efektywność energetyczną oraz ograniczanie emisji. Samo prezydenckie uzasadnienie wymienia kilkanaście unijnych aktów prawnych składających się na ten szeroki system.

Wyborca ma jednak udzielić jednej odpowiedzi. Co właściwie oznacza TAK? Poparcie dla każdego przepisu i wszystkich terminów? Akceptację obecnej konstrukcji ETS2? Zgodę na każdą przyszłą propozycję Komisji Europejskiej?

Czy może poparcie dla ogólnego kierunku, w którym Polska ogranicza zależność od paliw kopalnych, rozwija odnawialne źródła energii, modernizuje budynki i przemysł oraz zmniejsza emisje?

Podobnie jest z odpowiedzią NIE. Może oznaczać odrzucenie całej polityki klimatycznej, sprzeciw wobec wybranych instrumentów, opóźnienie niektórych zmian, renegocjowanie celów albo wprowadzenie lepszych osłon społecznych.

To nie są równoważne stanowiska. Można popierać rozwój OZE, a jednocześnie krytykować sposób wprowadzania ETS2. Można dostrzegać potrzebę termomodernizacji, ale oczekiwać znacznie większego wsparcia dla właścicieli starszych domów. Można uznawać konieczność transformacji przemysłu i domagać się skuteczniejszej ochrony europejskiej produkcji.

Referendum nie pozostawia miejsca na takie rozróżnienia.

Nie wszystko na karcie jest równie oczywiste

Projektowane wyjaśnienia przedstawiają od 2028 roku ETS2 jako opłatę za emisje z paliw używanych w budynkach i transporcie. Sam termin jest zgodny z obecnym prawem unijnym. System będzie jednak obejmował dystrybutorów paliw, a jego wpływ na końcowe ceny będzie zależał od cen uprawnień, krajowych rozwiązań i zastosowanych osłon.

Jeszcze większe wątpliwości budzi zapis o objęciu właścicieli budynków obowiązkiem kosztownej termomodernizacji. Dyrektywa budynkowa wyznacza państwom cele poprawy efektywności całego zasobu budynków, ale nie zawiera powszechnego nakazu, aby każdy właściciel wyremontował istniejący dom do standardu zeroemisyjnego. Szczegółowe instrumenty mają być tworzone na poziomie krajowym.

Zmienia się także europejska polityka dotycząca nowych samochodów. Obowiązujące przepisy ustanawiają od 2035 roku cel redukcji emisji nowych aut i vanów o 100%, ale Komisja zaproponowała już jego złagodzenie do 90% oraz dopuszczenie części pojazdów spalinowych korzystających z określonych paliw. Projektowana karta opisuje więc stan prawny i polityczny tak, jakby dalsza dyskusja oraz rewizja nie trwały.

Nie oznacza to, że wszystkie obawy związane z unijną polityką są bezpodstawne. Oznacza, że karta referendalna nie jest neutralnym przewodnikiem po skomplikowanych przepisach. Jest ich polityczną interpretacją.

Transformacja kosztuje

Nie zamierzam przekonywać, że każda unijna regulacja jest dobrze przygotowana, a tempo zmian zawsze odpowiada polskim warunkom. Transformacja energetyczna kosztuje.

Nie każda rodzina może sfinansować wymianę ogrzewania, ocieplenie domu albo zakup nowszego samochodu. Nie każdy mieszkaniec mniejszej miejscowości może zrezygnować z auta. Nie każda firma jest w stanie szybko znaleźć pieniądze na modernizację technologii.

Przemysł energochłonny potrzebuje stabilnej i konkurencyjnej cenowo energii. Rolnicy mierzą się z rosnącymi kosztami paliw, nawozów i energii. Regiony górnicze potrzebują nowych inwestycji i miejsc pracy, a nie wyłącznie kolejnych dat zamykania kopalń.

Jeżeli koszty zmian zostaną przerzucone głównie na ludzi o niższych dochodach, właścicieli starszych domów oraz mieszkańców miejsc pozbawionych transportu publicznego, społeczny sprzeciw nie powinien nikogo dziwić.

Potrzebujemy sprawiedliwej transformacji, dobrze zaplanowanych osłon i uczciwego podziału kosztów. Nie referendum sugerującego, że koszty występują wyłącznie po jednej stronie.

Brak transformacji także ma swoją cenę

Odpowiedź NIE nie obniży automatycznie rachunków, nie odmłodzi polskich elektrowni i sieci oraz nie uniezależni kraju od importowanych paliw.

Nie rozwiąże problemu zanieczyszczenia powietrza ani kosztów zdrowotnych związanych ze spalaniem paliw kopalnych. Nie zatrzyma susz, fal upałów, powodzi oraz strat ponoszonych przez rolnictwo i samorządy.

Polska energetyka wymaga modernizacji niezależnie od tego, co znajdzie się na karcie referendalnej. Energochłonne budynki nadal będą generowały wysokie rachunki, a zależność od paliw kopalnych nadal będzie wystawiała gospodarkę na wahania cen i kryzysy geopolityczne.

Nie wybieramy między kosztowną transformacją a darmowym pozostaniem w obecnym systemie. Wybieramy między różnymi kosztami, ryzykami i sposobami przygotowania kraju na przyszłość.

Uczciwa debata powinna pokazywać wszystkie te scenariusze, wskazywać, kto poniesie koszty, kto skorzysta na zmianach i jak państwo zamierza chronić tych, którzy mają najmniejsze możliwości dostosowania się. 

Projektowana karta tego nie robi.

Jeden krzyżyk nie zastąpi polityki państwa

Według projektu głos NIE miałby zobowiązać właściwe organy do blokowania lub zmieniania regulacji, negocjowania wyjątków albo stworzenia systemu ochrony finansowej. To bardzo różne działania.

Blokowanie regulacji klimatycznych nie jest tym samym co finansowanie termomodernizacji. Renegocjowanie harmonogramu nie oznacza rezygnacji z transformacji. Osłony dla gospodarstw domowych nie wymagają odrzucenia poprawy efektywności energetycznej.

Pod jedną odpowiedzią połączono strategie, które mogą prowadzić w zupełnie innych kierunkach.

Tymczasem potrzebujemy konkretów. Jak zostaną wykorzystane wpływy z systemu ETS? Jaką pomoc otrzymają osoby, których nie stać na modernizację domu? Jak państwo ochroni przemysł energochłonny? Jak rozwinie sieci, magazyny energii, OZE i energetykę jądrową? Jak przygotuje nowe miejsca pracy dla regionów górniczych? Jak wesprze rolników mierzących się jednocześnie z kosztami zmian i skutkami kryzysu klimatycznego?

Na te pytania nie da się odpowiedzieć jednym TAK albo NIE. Potrzebne są ustawy, budżety, inwestycje, harmonogramy i odpowiedzialność za ich realizację.

Pytanie zmieniono, metoda została

Obywatele mają prawo oceniać politykę klimatyczną, krytykować konkretne rozwiązania i domagać się lepszego uwzględnienia polskich warunków. Referendum może być narzędziem demokracji, ale wybór musi zostać przedstawiony uczciwie.

Nie jest uczciwym wyborem karta, na której jedna odpowiedź oznacza biliony kosztów, kolejne obowiązki i ograniczenia, a druga ma chronić obywateli, przedsiębiorstwa i rolnictwo.

Polityka klimatyczna nie jest wolna od błędów. Wymaga korekt, finansowania i sprawiedliwego rozłożenia kosztów. Rezygnacja z transformacji także nie jest jednak darmowa ani bezpieczna.

Tego wyborca z projektowanej karty się nie dowie. Ma zobaczyć prostszą opowieść: TAK będzie kosztować, NIE ochroni.

Trudno nie dostrzec w tym politycznej kalkulacji. Tak skonstruowany wybór dobrze trafia do elektoratu zmęczonego wzrostem cen, niepewnością i kolejnymi zmianami narzucanymi z góry. Pozwala wskazać jednego winnego i obiecać, że wystarczy powiedzieć NIE, aby odzyskać kontrolę.

Tyle że polityka klimatyczna nie kończy się wraz z kampanią ani kadencją. Skutki dzisiejszych decyzji pozostaną z ludźmi, którzy dopiero dorastają, oraz z tymi, którzy urodzą się za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. To oni będą żyć z systemem energetycznym, gospodarką, stanem przyrody i klimatem, które im pozostawimy.

Można wygrać polityczny spór, przedstawiając transformację jako zbiór kosztów i zakazów. Nie da się jednak w ten sposób zatrzymać starzenia się energetyki, rosnących skutków zmiany klimatu ani potrzeby modernizacji gospodarki.

Pierwsze pytanie nie przeszło, więc zmieniono jego brzmienie. Metoda została ta sama, a rachunek nie zostanie wystawiony wyłącznie dzisiejszemu elektoratowi.

Łukasz [Pająk], wlaczoszczedzanie.pl

Przewijanie do góry