Polski sturt-up pracuje nad tańszymi, lżejszymi i bardziej wytrzymałymi łopatkami do turbin wiatrowych
Pixabay / @ winterseitler / CC0

Odnawialne źródła energii wciąż stanowią w Polsce szczątkowy odsetek w produkcji energii elektrycznej. Sytuacja może się zmienić dzięki opracowaniu nowej metody wytwarzania tańszych, lżejszych i bardziej wytrzymałych łopatek do turbin. Obniżenie w ten sposób kosztów obsługi turbin ma zapewnić farmom wiatrowym rentowność. To zaś pozwoli stawiać tego typu urządzenia nawet w miastach.

Technologia trafi na rynek w ciągu dwóch lat. W dalszej perspektywie Polska może się stać liderem w zakresie morskich farm wiatrowych. Pierwsze takie farmy mają powstać na Bałtyku na początku przyszłej dekady.

„W Rotoby chodzi o całkowicie nową technologię produkcji łopatek do turbin wiatrowych, z zupełnie nowych materiałów. Największym problemem w branży turbin wiatrowych jest ociągnięcie rentowności. Jest to trudne zwłaszcza przy małej skali. Dziś ta branża nie przynosi zysków, między innymi z powodu wysokich cen materiałów, z których produkowane są turbiny, oraz kosztów konserwacji. My to upraszczamy i powodujemy, że staje się to tańsze dla ludzi, więc zaczyna się opłacać stawianie turbin również w miastach, wszędzie tam, gdzie wieje wiatr” – mówi Roberto Ventura, prezes Rotoby.

Energia pochodząca z wiatru jest, obok słonecznej i wodnej, najpopularniejszym z odnawialnych źródeł energii. Choć w Polsce panują dość dobre warunki dla wytwarzania energii z siły wiatru, zwłaszcza w pasie nadmorskim, to elektrownie w większości nie są rentowne.

Rotoby opracowało innowacyjne turbiny wiatrowe wyposażone w łopatki z materiałów termoplastycznych. Charakteryzują się one mniejszą o 20% wagą i większą wytrzymałością niż powszechnie stosowane łopatki z włókna szklanego. Dodatkowym atutem jest możliwość ich pełnego recyklingu oraz niskie koszty utrzymania, gdyż takie turbiny są praktycznie bezobsługowe.

Start-up konstruuje także nieduże turbiny wiatrowe, możliwe do zastosowania w mniejszych systemach o wielkości do sześciu metrów. To pozwoli na ich umiejscowienie np. w miastach.

„Turbina Rotoby może maksymalnie wytworzyć 1,4 kilowata energii. Można je jednak również łączyć w grupy i dzięki temu wytwarzać więcej energii. Mówimy tu o szczytowym momencie, w którym prędkość wiatru osiąga sześć metrów na sekundę” – przekonuje Roberto Ventura.

Według Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w 2015 roku pod względem łącznej mocy nowych zainstalowanych turbin Polska znalazła się na drugim miejscu w Europie, tuż za Niemcami. Pierwszą przemysłową farmę wiatrową w Polsce oddano do użytku w 2001 roku. Farma Barzowice powstała w gminie Darłowo w województwie zachodniopomorskim. Polska ma zarazem jeden z największych potencjałów do rozwoju morskich farm wiatrowych. Pierwsze farmy wiatrowe na Bałtyku mają powstać na początku przyszłej dekady. Wcześniej na rynek mają trafić turbiny Rotoby.

„W ciągu roku, najdalej dwóch, będziemy mieli produkt gotowy do wprowadzenia na polski rynek, gdzie warunki wietrzne są korzystne. Mamy też zainteresowanie z Holandii czy z Austrii, ale polski rynek z pewnością już jest gotowy na takie rozwiązania” – ocenia prezes Rotoby.

Z danych opublikowanych przez Agencję Rynku Energii wynika, że elektrownie wiatrowe wytworzyły w Polsce w 2017 roku 3485 GWh energii elektrycznej. Dla porównania w poprzednim roku było to 2981 GWh. W ogólnej produkcji energii elektrycznej stanowi to udział sięgający zaledwie 2%.

W 2016 roku aż 70% farm wiatrowych w Polsce nie tylko nie wypracowało zysku operacyjnego, lecz także przyniosło straty sięgające nawet kilkunastu milionów złotych. Ogółem strata na działalności farm wiatrowych została wyceniona na 3 mld zł.

Zgodnie z przewidywaniami Global Market Insights światowy rynek energetyki wiatrowej do 2024 roku przekroczy wartość 170 mld dol.

źródło: newseria.pl