Prawie 5 tysięcy indyjskich żołnierzy walczy od 2 dni z olbrzymim pożarem silnie zanieczyszczonego ściekami jeziora w mieście Bangalur na południu Indii. W toksycznym jeziorze przekroczone są wszystkie, nawet naciągane normy. Za dużo jest fosforu, ołowiu, rtęci oraz bakterii E. coli, które stanowią morderczy koktajl.
Miasto Bangalore to indyjska Dolina Krzemowa, w której działają firmy z branży IT i nowych mediów. Produkowane przez nie ścieki w ilości nawet 500 milionów litrów dziennie trafiają do jeziora. Gdy w wodzie znajdzie się wyjątkowo dużo tłuszczów i oleju, powstaje gęsta piana.
Piana nie dość, że okrutnie śmierdzi, to powoduje groźne choroby. Wiele osób mieszkających w pobliżu jeziora skarży się na wysypki, bóle głowy i innego rodzaju problemy zdrowotne. Cierpią również zwierzęta. Czasami można zobaczyć rolników myjących zwierzęta w jeziorze. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń.
Za każdym razem gdy nad miastem pada deszcz i towarzyszy temu silny wiatr piana wzbija się do góry i wylewa na ulicę. Kiedy stężenie piany w wodzie jest wysokie, zwykle dochodzi do samozapłonu jeziora.
Pożar na powierzchni jeziora Bellandur wybuchł w piątek po południu lokalnego czasu. W walkę z ogniem zaangażowano oprócz strażaków także wojsko.
źródło: materiały prasowe