W Polsce w związku z globalnym ociepleniem czekają nas szare, deszczowe zimy oraz ekstremalnie ciepłe sezony letnie
Pixbay/ @ Fotocitizen / CC0

W Polsce w związku z klimatycznymi konsekwencjami globalnego ocieplenia czekają nas szare, deszczowe zimy z epizodami dwutygodniowych mrozów, oraz ekstremalnie ciepłe sezony letnie.

Zdaniem fizyka atmosfery prof. Szymona Malinowskiego z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, współautora książki pt. „Nauka o klimacie”, obecnie pory roku mocno różnią się od tego, do czego przyzwyczajone są starsze pokolenia. Zimy stają się szare, deszczowe, pozbawione pokrywy śnieżnej i często – słońca.

Profesor wyjaśnia mechanizm tej zmiany.

„Latem w Arktyce bardzo ubywa lodu i wielce prawdopodobne w okresie jesieni są temperatury znacznie wyższe, niż bywały kiedyś. W takiej sytuacji nie ma skąd spłynąć do nas chłodne powietrze. Nawet, jak mamy spływ z północy, powietrze pochodzi znad otwartego oceanu, którego temperatura wynosi około zera stopni – a nie znad warstwy lodu, nad którym temperatura może wynieść minus 20 i więcej”.

Dopiero w drugiej połowie zimy – kiedy Arktyka zamarznie, a kontynent azjatycki się wychłodzi – prawdopodobieństwo mrozów w Polsce rośnie. Pozostaje dosyć duże nawet do marca albo początku kwietnia.

Według niego bardzo trudno będzie się ludziom przygotować do zmienionych warunków klimatycznych; od czasu do czasu – choć dość rzadko – „będą się zdarzały sytuacje grożące paraliżem”. Przygotowanie się na takie sytuacje wiąże się z ponoszeniem wydatków na utrzymanie w pogotowiu sprzętu czy ludzi, których można skierować do walki ze skutkami np. śnieżyc.

Globalne ocieplenie nie oznacza jedynie wzrostu średnich temperatur. Będzie to również większa zmienność warunków pogodowych i częstsze zdarzenia ekstremalne w porze ciepłej.

„Ekstremalne sytuacje są tylko nieznacznie mniej prawdopodobne niż kiedyś. Natomiast ekstremalnie ciepłe fale upałów latem i łagodne zimy są dużo bardziej prawdopodobne”.

W Polsce w latach 70. w ciągu roku statystycznie zdarzały się 4 dni z temperaturą powyżej 30 stopni, natomiast w ostatniej dekadzie było ich już średnio 13, informuje portal naukaoklimacie.pl. Lato 2018 r. było rekordowo ciepłe, a wysokie temperatury utrzymywały się również jesienią. 5 listopada padł rekord temperatury w listopadzie w historii Polski. 26,2°C zarejestrowano na stacji pomiarowej Polana w Bieszczadach.
W ocenie prof. Malinowskiego ekstremalne zjawiska pogodowe, które obserwujemy na co dzień, to bezpośredni dowód na globalne ocieplenie.

„Mamy w tej chwili narzędzia, które pozwalają obliczyć, jakie byłoby prawdopodobieństwo tego rodzaju zjawisk, gdyby nie te zmiany klimatyczne, które w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpiły. Okazuje się, że gdybyśmy nie podgrzali naszej planety, to prawdopodobieństwo takich zjawisk byłoby dużo, dużo mniejsze”.

Malinowski przywołał też przykład szalejących w Kalifornii pożarów.

„Tamtejsze środki masowego przekazu wprost podają opinie i dowody naukowe, które wskazują na to, że ta skala pożarów, która występuje tam w tej chwili (…), to jest ewidentny efekt globalnego ocieplenia. To samo dotyczy najsilniejszych huraganów, to samo dotyczy wielu gwałtownych zjawisk, które występują w Europie Środkowej”.

źródło: naukawpolsce.pap.pl