Przykład walki z emisjami niszczącymi warstwę ozonową to dowód, że możemy także wygrać z globalnym ociepleniem
Pixabay / @ Sean_Hurley / CC0

Skuteczność walki z emisjami niszczącymi warstwę ozonową w atmosferze to dowód, że ludzie mogą wygrać także z globalnym ociepleniem. Noblista i chemik atmosfery prof. Mario Molina uważa jednak że wymaga to międzynarodowej współpracy.

Prof. Mario Molina jest laureatem Nagrody Nobla (1995 r.), którą otrzymał wraz z Paulem Crutzenem i F. Sherwoodem Rowlandem za wkład w badania chemii atmosfery, zwłaszcza procesów powstawania i destrukcji warstwy ozonowej. Kiedy w latach 70. zaczął badać freony, nikt nie podejrzewał tych związków o niszczący wpływ na stratosferyczny ozon. Dziś wiemy (m.in. właśnie dzięki Molinie), że emisja tych freonów prowadzi do niszczenia warstwy ozonowej – części atmosfery, chroniącej organizmy żywe przed szkodliwym wpływem promieniowania ultrafioletowego.

Dzięki jego pracy obecnie dobrze znane są mechanizmy niszczenia warstwy ozonowej.

To, co wiemy, ustalono dzięki wielu eksperymentom przeprowadzonym w stratosferze. Wydaje się, że dobrze rozumiemy wszystkie chemiczne mechanizmy, które mogą mieć znaczący wpływ na warstwę ozonową. Jej niszczenie jest efektem wykorzystania na wielką skalę całej gamy związków chemicznych, takich jak CFC, czyli freony, które to określenie jest zarejestrowanym znakiem handlowym należącym do koncernu DuPont.

Freony to związki, używane dawniej na wielką skalę m.in. w chłodnictwie i w różnego rodzaju sprejach.

W końcu 2017 roku NASA podała informację, że warstwa ozonowa odnawia się, a dziura ozonowa jest najmniejsza od dekad. Wyjaśniając przyczyny poprawy, prof. Molina przypomniał, że na świecie zrezygnowano z wykorzystania freonów. Był to efekt realizacji zapisów międzynarodowej umowy zwanej Protokołem Montrealskim.

Badania eksperymentalne, w tym pomiary prowadzone m.in. bezpośrednio w stratosferze, pozwoliły bardzo wyraźnie wykazać, że międzynarodowa umowa jest skuteczna i szkodliwe dla ozonu związki nie są już emitowane do atmosfery. W stratosferze pozostał już tylko „niewielki procent substancji nielegalnych – takich, które gromadziły się od bardzo dawna”.

Dzięki pomiarom wykazano, że niemal wszystkie te związki powoli zanikają. Są one bardzo trwałe, dlatego utrzymują się wiele dziesięcioleci w środowisku, a jednak powoli zanikają. Musimy poczekać jeszcze kilka dekad, zanim warstwa ozonowa w pełni się odnowi. Wierzymy, że tak się właśnie stanie. Możemy czuć się bezpieczni.

podkreśla Molina

Noblista zauważa, że doświadczenia związane ze zwalczaniem dziury ozonowej mogą być pomocne w kontekście problemu zmian klimatu. Pomiędzy tymi dwoma problemami istnieją wyraźne analogie: chodzi o zmiany zachodzące w skali globalnej, wywołane emisjami odpowiednio – freonów oraz gazów cieplarnianych.

W ocenie noblisty działania na rzecz ochrony ozonu dowodzą, że światowa współpraca na rzecz zażegnania globalnych zagrożeń może być skuteczna. Jak podkreśla, chodzi o zagrożenia „prawdziwie globalne”: „Nie ma znaczenia, kto konkretnie uwalnia do atmosfery różne związki chemiczne; one i tak mieszają się nad powierzchnią planety”.

Główna lekcja z problemów z ozonem jest taka, że kraje mogą się połączyć i współpracować. W przypadku zmian klimatu wiemy, że dzięki rozwiązaniom gospodarczym i postępowi technologii problem powinno dać się rozwiązać. Wszystkie kraje powinny się zebrać i go rozwiązać. Na nieszczęście został on jednak upolityczniony. Istnieją bardzo znaczące grupy przekonane, że problem jest nie dość poważny; są też grupy interesu, które chcą opóźniać rozwiązanie problemu, aby chronić własne interesy. Są też inne trudności, ponieważ paliwa kopalne, które odpowiadają za zmiany klimatu, są wykorzystywane w dzisiejszych gospodarkach na tak wielką skalę.

mówi noblista

Prof. Mario Molina jest jednak optymistą.

Po pierwsze dlatego, że mamy przykład dotyczący dziury ozonowej, że da się to zrobić. A po drugie – wszystkie nowe technologie świadczą o tym, że możemy rozwiązać problem globalnych zmian klimatu bez konieczności ponoszenia wyrzeczeń gospodarczych, ponieważ mamy energię odnawialną z wiatru, słońca. To wymaga czasu, ale nawet energia jądrowa – pozyskiwana w nowy sposób, a nie po staremu – może być bardzo bezpieczna. Mamy wiele opcji. Mam nadzieję, że społeczeństwo naprawdę się zjednoczy i rozwiąże problem, gdyż w grę wchodzi wielkie ryzyko. Nauka mówi wyraźnie, że chodzi o duże ryzyko i że nieodpowiedzialne jest obstawanie przy emisji, która – wiemy o tym – będzie ze szkodą dla przyszłych pokoleń.

źródło: naukawpolsce.pap.pl

Dodaj komentarz