Prawie rok trwała rozbiórka wysokiego na 225 metrów komina krakowskiej elektrociepłowni - wlaczoszczedzanie.pl - Wikipedia/ @ Radoslaw Ziomber/ CC BY-SA 3.0
Wikipedia/ @ Radoslaw Ziomber/ CC BY-SA 3.0

Prawie rok trwała rozbiórka wysokiego na 225 metrów komina krakowskiej elektrociepłowni. Jeden z dwóch bliźniaczych, szpecących panoramę miasta kominów stał się zbędny po wybudowania przez właściciela zakładu proekologicznych instalacji. Drugi komin pozostanie jako element rozruchowy potrzebny do rozpalania kotłów blokowych i niezbędny do rozpoczęcia jesienią ogrzewania miasta z dużo większą mocą.

Rozbiórka komina stała się możliwa dzięki wybudowanym przez EDF Polska instalacjom mokrego odsiarczania i odazotowania spalin, w ramach których postawiono 120 metrowy komin. Pozwolił on na pięciokrotną redukcję emisji pyłów i siarki, oraz ponad trzykrotną redukcję emisji tlenków azotu. Dzięki temu krakowska elektrociepłownia spełnia wymagania dyrektywy IED (unijna dyrektywa w sprawie emisji przemysłowych), która obowiązuje od 1 stycznia 2016 roku.

Prawie rok trwała rozbiórka wysokiego na 225 metrów komina krakowskiej elektrociepłowni - wlaczoszczedzanie.pl - Wikipedia / @ Zygmunt Put Zetpe0202 / CC BY SA 4.0
Wikipedia / @ Zygmunt Put Zetpe0202 / CC BY SA 4.0D

Rozbiórka komina trwała niemal rok ponieważ nie można go było wysadzić, ze względu na bliskie sąsiedztwo innych budynków i instalacji elektrociepłowni. Obiekt był zatem demontowany od góry w dół przy użyciu minikoparki ze szczękami do rozbiórki.

Technologia całej operacji polega na tym, że najpierw rozebrana została wewnętrzna warstwa komina, składającą się z obmurówki ceglanej. Była ona skuwana ręcznie. Na dole komina wybito otwór, przez który usuwano skute kawałki.

Później nadszedł czas na rozbiórkę zewnętrznej części, składającej się z żelbetu, czyli betonu wylewanego na stalowe rusztowania. Dla potrzeb rozbiórki wybudowano dwie platformy. Jedną zewnętrzną (zabezpieczającą), oraz drugą umieszczoną wewnątrz komina.

Minikoparka umieszczona na wewnętrznej platformie cięła warstwami żelbet, a pracownicy zrzucali go do wnętrza komina. Na dole gruz, był wygarniany. Do utylizacji wywieziono ponad 7 tysięcy ton gruzu.

Dodaj komentarz