Nowy dekret prezydenta USA pomaga przede wszystkim producentom ropy i gazu
Flickr / @ Anthony / CC BY ND 2.0

W zeszłym miesiącu prezydent USA Donald Trump wydał dekret o niezależności energetycznej w którym anulował dekret Baracka Obamy zwany Clean Power Plan. ;Clean Power Plan zobowiązał poszczególne stany do wprowadzenia planów obniżenia emisji CO2, przy czym stany miały bardzo dużą swobodę w określaniu środków jakimi to osiągną.

Nowe regulacje prezydenta USA pomogą przede wszystkim producentom ropy i gazu, ale amerykanów nie czeka powrót do węgla, bo tani gaz i odnawialne źródła energii zastępują elektrownie węglowe.

Kilkanaście organizacji oraz 27 stanów zaskarżyło dekret Obamy, a Sąd Najwyższy wstrzymał jego wejście w życie do czasu rozpatrzenia przez federalny sąd apelacyjny dla Dystryktu Kolumbii. Teoretycznie decyzja Trumpa kończy sprawę, ale w praktyce organizacje ekologiczne mogą zdobyć status strony i zażądać kontynuowania procesu.

Dekret Obamy, podobnie jak Trumpa, to regulacje na poziomie federalnym. Wiele stanów, nie czekając na decyzje administracji w Waszyngtonie już dawno wprowadziło własne przepisy. Powszechne stało się ustanawianie celów zużycia energii z OZE, zwanych RPS (Renewable Portofolio Standards) nie tylko na poziomie stanowym, ale i jeszcze bardziej lokalnym.

Wprowadzenie nowego dekretu o niezależności energetycznej nie oznacza jednak, że w USA powstaną nowe elektrownie na węgiel i nowe kopalnie.Po upadłości układowej kilku kluczowych producentów węgla w USA trudno uwierzyć, że dekret Trumpa przywróci im świetność sprzed kilkunastu lat.

Według amerykańskich firm analitycznych konsumpcja węgla energetycznego będzie od 2018 ciągle spadać. Z raportu Moody’s Investors Service można wywnioskować, że wiatraki na Środkowym Zachodzie i Wielkich Równinach bezpośrednio zagrażają elektrowniom na węgiel kamienny o łącznej mocy ponad 50 GW.

Średnia cena zakupu energii z wiatraków w długoterminowych kontraktach w regionie wynosi ok. 20 $/MWh, tymczasem zagrożone elektrownie mają koszty operacyjne rzędu 30 $/MWh. Oznacza to, że ich właściciele, jak tylko dojdą do porozumienia z lokalnymi regulatorami w kwestii sposobu zrekompensowania strat, szybko zamkną te elektrownie.

W 2016 r. w USA pojawiło się ponad 14,5 GW nowych mocy w fotowoltaice, co w stosunku do roku 2015 stanowi wzrost o 95%. To także prawie 40% wszystkich nowych mocy, oddanych do użytku w amerykańskiej energetyce w zeszłym roku.

Tymczasem jedyną nową elektrownią węglową miał być 600 MW blok Kemper County korzystający z technologii zgazowania węgla brunatnego (IGCC). Z wielomiesięcznym opóźnieniem elektrownia wyprodukowała pierwszy prąd w lutym 2017. W trakcie budowy zdrożała z niecałych 3 do 7 mld dol.

Żeby węgiel stanowił istotny surowiec energetyczny musiałby również powstrzymać swojego największego konkurenta czyli gaz, który jest obecnie największym źródłem energii elektrycznej w USA. Tymczasem dekret „ O niepodległości energetycznej USA” usuwa znaczną część barier w wydobyciu gazu, które nałożyła poprzednia administracja, co oznacza, że błękitne paliwo będzie jeszcze tańsze. Dekret Trumpa znosi m.in. moratorium na wydawanie nowych koncesji na wydobycie węgla, ale spółki wcale się nie spieszą do otwierania nowych kopalń, zwłaszcza, że większość z nich jest w stanie upadłości układowej.

źródło: materiały prasowe

Dodaj komentarz