Nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jako główne zadanie widzi walkę o ochronę klimatu
Pixabay / @ niekverlaan / CC0

Nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jako główne swoje zadanie widzi walkę o ochronę klimatu. Zapewniła posłów, że w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania przedstawi „zielony ład dla Europy”

Nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jako główne swoje zadanie widzi walkę o ochronę klimatu. W wystąpieniu przed Parlamentem Europejskim zapowiedziała, że chce, aby Europa była neutralna klimatycznie do 2050 roku. Aby było to możliwe, UE musi podejmować odważne kroki – ograniczyć emisje do 2030 roku nie o planowane 40%, ale nawet o 55%. Zapewniła też posłów, że w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania przedstawi „zielony ład dla Europy”.

Choć państwa UE są podzielone w kwestii skali ambicji i szybkości działań, transformacja jest nieuchronna – przekonują w analizie dotyczącej unijnej strategii klimatycznej eksperci PISM Marta Makowska i Marek Wąsiński. Dla Polski stwarza to szansę na pozyskanie dodatkowych funduszy na „sprawiedliwą transformację” oraz czerpanie korzyści z tworzenia rynku czystych technologii – argumentują.

UE chce odegrać kluczową rolę w światowych negocjacjach klimatycznych. Do końca 2020 r. przedstawi długoterminową strategię klimatyczną. W listopadzie 2018 r. Komisja Europejska przygotowała jej projekt z perspektywą do 2050 r. (Long-Term Climate Strategy – LTCS). Ma się on przyczynić do realizacji zobowiązań porozumienia paryskiego.

Państwa wybiorą jeden z trzech celów UE o różnych poziomach ambicji: zredukowanie emisji gazów cieplarnianych o 80% w stosunku do 1990 roku, zmniejszenie ich o 90% dzięki uwzględnieniu pochłaniania przez lasy i kombinacji różnych technologii, bądź osiągnięcie neutralności klimatycznej, czyli równowagi między emisją gazów cieplarnianych a ich pochłanianiem.

Największe kontrowersje wzbudza trzeci wariant – piszą analitycy PISM. Dziewięć państw – m.in. Belgia, Dania, Francja, Holandia, Łotwa – jednoznacznie lobbuje za osiągnięciem zerowej emisyjności netto, dziewięć kolejnych je wspiera.

Z kolei Bułgaria, Polska czy Węgry podkreślają kwestię kosztów transformacji i konieczność utrzymania konkurencyjności gospodarki. Niemcy również podzielały te wątpliwości, jednak w maju br. Angela Merkel zmieniła podejście – jej rząd ma zbadać koszty osiągnięcia neutralności klimatycznej.

W unijnych dyskusjach o strategii wybrzmiewa kwestia sprawiedliwej transformacji – zmian energetyczno-gospodarczych z uwrażliwieniem na miejsca pracy, które mogą zostać utracone.

Polska podczas COP24 promowała deklarację polityczną w tej sprawie.

Unia podjęła już próbę stworzenia długoterminowej strategii w 2011 r., jednak tzw. mapa drogowa UE 2050 została wówczas zablokowana przez Polskę. Zakładała ona redukcję emisji o 40% do 2030 r. i o 80% do 2050 r. Pomimo weta mapa stała się punktem odniesienia dla późniejszej legislacji UE. Wspomniana jest zresztą w samej LTCS jako istotna dla osiągania celów klimatycznych.

Realizację celów klimatycznych ma wspierać unijny budżet, dlatego już w obecnym przeznacza się 20% wydatków na działania związane z ochroną klimatu (climate mainstreaming). KE chce zwiększyć ten udział do 25% całego budżetu (ok. 212 mld euro) w negocjowanych wieloletnich ramach finansowych na lata 2021–2027. Ten wzrost byłby szczególnie widoczny w polityce rolnej (największym programie budżetowym), ale również w obszarze badań. Ze 100 mld euro w programie Horyzont Europa Komisja chce przeznaczyć 35% na projekty związane z ochroną klimatu

.Częściowo pozabudżetowym źródłem finansowania działań na rzecz klimatu ma być w nowej perspektywie finansowej program InvestEU. Scali on 14 obecnie istniejących unijnych funduszy inwestycyjnych, w tym Europejski Fundusz na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS) udzielający zabezpieczeń finansowych w obszarze inwestycji o zwiększonym ryzyku. InvestEU ma, wg szacunków, pobudzić inwestycje o łącznej wartości 700 mld euro i utrzymać istniejący w ramach EFIS próg 40% wkładu wydatków na cele klimatyczne.

Ponadto Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) dokonuje przeglądu polityki kredytowej dla sektora energetycznego, która ma wspierać realizację polityki klimatycznej UE. W ramach EBI funkcjonuje również program wsparcia działań innowacyjnych z zakresu energii odnawialnej – NER300, finansowany ze środków pozyskanych z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Liczący obecnie ok. 2 mld euro program ma zostać w kolejnych WRF przekształcony w fundusz na rzecz innowacji o ponad dwukrotnie wyższym budżecie.

KE podkreśla konieczność zwiększenia całościowej kwoty budżetu w celu skuteczniejszych działań na rzecz ochrony klimatu. W związku z tym, obok podniesienia składek państw członkowskich, zaproponowała dwa nowe źródła dochodów własnych związane bezpośrednio z klimatem, m.in. wpływy państw członkowskich z przychodów z ETS (ok. 3 mld euro rocznie). Szanse na ich wprowadzenie są jednak umiarkowane.

Państwa członkowskie wspierają powiązanie budżetu z działaniami na rzecz klimatu. Jednak istnieje rozdźwięk w kwestii tempa i zakresu działań klimatycznych między tzw. grupą zielonego wzrostu (14 państw członkowskich, m.in. Austria, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy Szwecja i Włochy) a resztą państw. Grupa chciałaby w kolejnych WRF skuteczniejszych mechanizmów wdrażania działań klimatycznych (m.in. monitoring ex ante) oraz weryfikacji inwestycji pod względem ich wpływu na klimat (climate proofing). Oznaczałoby to zmiany zwłaszcza w obszarze funduszy strukturalnych i inwestycyjnych, w ramach których realizowano do tej pory m.in. budowę dróg, lotnisk czy gazociągów.

Francja i Hiszpania promują również pomysł opodatkowania towarów o wysokiej emisji CO2 spoza EU ETS. Z kolei Parlament Europejski postulował zwiększenie finansowania działań na rzecz klimatu do 30% wydatków, podniesienie budżetu programu Horyzont Europa o ok. 30% oraz utworzenie funduszu na rzecz sprawiedliwej transformacji w wysokości 4,8 mld euro, który miałby być wsparciem instytucjonalnym dla państw w tym procesie.

Wysokie ceny uprawnień do emisji CO2 w ramach EU ETS zwiększają koszty działalności gospodarczej, zmniejszając jej konkurencyjność. Na przykład ArcelorMittal 6 maja ogłosił tymczasowe wygaszenie pieca hutniczego w Krakowie m.in. w związku z wysokimi hurtowymi cenami energii oraz kosztem uprawnień do emisji. Uzależnienie polskiej elektroenergetyki od węgla (78% produkcji) oraz niepewność regulacyjna będą negatywnie wpływać na atrakcyjność polskiej gospodarki dla inwestorów zagranicznych.

Zakłady produkcyjne np. Mercedes-Benz, stawiają w tej sytuacji na własne źródła lub umowy długoterminowe gwarantujące zaopatrzenie w energię z odnawialnych źródeł energii. W takiej sytuacji OZE nie tylko obniżają ceny energii przedsiębiorstw, lecz także korzystnie wpływają na ich wizerunek.

Z kolei brak własnego rynku zbytu negatywnie wpływa na rozwój rodzimych spółek związanych z energetyką odnawialną, mimo że Polska ma duży potencjał produkcji urządzeń OZE i ich części. Wzrost liczby instalacji fotowoltaicznych w Polsce oraz zapowiadane inwestycje w OZE spółek energetycznych świadczą o zmianie trendów w tej dziedzinie. Globalny rynek inwestycji w OZE ustabilizował się na poziomie 300 mld dol. rocznie, a w przyszłości, wraz z rozwojem technologii magazynowania energii, może jeszcze wzrosnąć.

Wątpliwe jest, by tuż po wyborach europejskich UE podjęła decyzję w sprawie LTCS, dlatego ostatecznego przyjęcia strategii należy spodziewać się dopiero w 2020 r. Przypadek mapy drogowej 2050 pokazał, że wetowanie strategii jest nie tylko niekorzystne wizerunkowo, lecz także nieskuteczne – propozycje legislacyjne wdrażające te cele i tak trafiają do Rady UE, gdzie decyzje podejmowane są większością kwalifikowaną.

Chociaż przyjęcie zobowiązania osiągnięcia neutralności klimatycznej do połowy wieku może się nie udać, trend ambitnej polityki UE, wynikający m.in. z konieczności przeciwdziałania zmianom klimatu, jest nieodwracalny. Niespójność z tym podejściem będzie coraz bardziej kosztowna i co za tym idzie, negatywnie wpłynie na konkurencyjność polskiej gospodarki.

Fundusze UE, wspierające inwestycje w Polsce, będą coraz silniej związane z celami klimatycznymi, podobnie jak działania prywatnych przedsiębiorstw i banków. Do zmniejszenia emisyjności gospodarki należy wykorzystać nie tylko dostępne już teraz w ramach wspólnoty instrumenty finansowe, ale również motyw sprawiedliwej transformacji – konieczność zagwarantowania miejsc pracy dla zatrudnionych w przemysłach energochłonnych oraz taniej energii dla uboższej części społeczeństwa. Niezbędne do tego będzie wyznaczenie najkorzystniejszej ścieżki redukcji emisji, co może pozwolić na zwiększenie uzyskiwanej pomocy finansowej.

Polska mogłaby również promować w UE inne środki mające chronić gospodarkę, m.in. podatek od emisji CO2 na towary wyprodukowane poza EU. Dobrze zaplanowana transformacja niskoemisyjna może się przyczynić do utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki i stworzyć własny rynek zbytu dla czystych technologii docelowo niezależnych od wsparcia państwa – konkludują w analizie Marta Makowska i Marek Wąsiński.

źródło: kurier.pap.pl

Dodaj komentarz