Flickr / @ Chuck Coker / CC BY ND 2.0Niemcy pobiły kolejny rekord w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Powstało jej na tyle dużo, że firmy musiały płacić konsumentom za jej zużycie. W ostatnią niedzielę ponad 95% zapotrzebowania na prąd zostało pokryte przez OZE.

Przed tygodniem produkcja zielonej energii pokryła 87 % zapotrzebowania na prąd. Elektrownie wiatrowe, solarne, wodne a także biogazownie wyprodukowały 55 GW na 63 GW zużywanych w Niemczech. Taka dodatkowa ilość energii sprawiła, że ceny na kilka godzin zanurkowały, co oznacza, że to konsumentom płacono za zużycie.

Tydzień temu na skutek niskiego popytu i wysokiej podaży z OZE, cena energii elektrycznej na giełdzie spadła poniżej -130 euro za megawatogodzinę. Tyle firmy energetyczne były skłonne zapłacić, żeby pozbyć się energii. Kupili ją ci, którzy albo dostarczają ją bezpośrednio konsumentom, czyli dystrybutorzy energii, albo sami konsumują, czyli duże huty, suszarnie, chłodnie, etc. Przy tak niskich cenach tracą producenci z tradycyjnych źródeł (poza tymi gazowymi, które można stosunkowo szybko odłączyć od systemu), którzy muszą dopłacać klientom przemysłowym za odbiór energii. Dlatego na giełdzie pojawiają się nowe firmy, które tą energię przechowują i sprzedają kilka godzin później, gdy tylko cena energii wzrośnie.

Negatywne ceny energii sprawiają, że konieczne jest poszukiwanie instrumentów które uelastycznią zarządzanie popytem, tak by producentom energii nadal się to opłacało.
Do tych instrumentów należy magazynowanie energii, zarządzanie popytem, rozwój sieci, lepsze wykorzystanie odnawialnych źródeł energii (np. biomasa czy energia wodna) czy uelastycznienie konwencjonalnych źródeł energii.

Również większa wymiana energii elektrycznej pomiędzy Polską a Niemcami pozwoliłaby na obniżenie cen energii energetycznej w Polsce i uniknięcie ceny negatywnych w Niemczech.

Dodaj komentarz