Grupa ekspertów proponuje kontrowersyjną zmianę przepisów dotyczących GMO
Flickr / @ Jonathan Rolande / CC BY 2.0

Kraje członkowskie UE powinny mieć możliwość zgłaszania chęci uprawy roślin modyfikowanych genetycznie GMO, a nie jak dotąd zgłaszania, że roślin GM dozwolonych przez UE nie chcą wytwarzać. Kontrowersyjną zmianę przepisów proponuje grupa ekspertów w czasopiśmie „Nature Biotechnology”.

Międzynarodowa grupa ekspertów biotechnologów i prawników – w tym szef Komitetu Biotechnologii PAN prof. Tomasz Twardowski – w czasopiśmie „Nature Biotechnology” proponuje zmiany unijnej dyrektywy dotyczącej roślin genetycznie zmodyfikowanych. Eksperci, jeśli chodzi o uprawę roślin GM, proponują wprowadzenie zasady opt-in zamiast dotychczasowej opt-out. Ich zdaniem takie zmiany w przepisach w pewnym stopniu odpolityczniłyby w UE proces dopuszczania roślin GM do użytku.

W obu przypadkach mowa o dopuszczeniu w poszczególnych krajach UE roślin GM, których bezpieczeństwo zostało już naukowo potwierdzone i zatwierdzone przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

Obecnie, nawet jeśli na poziomie Unii Europejskiej zezwoli się na hodowlę danego gatunku GMO, każdy z krajów członkowskich może się z tego zezwolenia wypisać. Tak więc dyrektywa opt-out pozwala krajom członkowskim ograniczyć lub zakazać uprawy roślin GM, jeśli istnieją do tego przekonujące podstawy, związane m.in. z polityką środowiskową lub rolną, czynnikami socjoekonomicznymi, zagospodarowaniem terenu, czy chęcią unikania obecności GMO w innych produktach.

Z tej możliwości opt-out – jak informuje w rozmowie z PAP prof. Tomasz Twardowski – skorzystało 19 z 27 krajów UE, w tym Polska. „Kraje te uznały, że ze względu na opinię społeczną decydują, że dany kraj będzie strefą wolną od GMO. To znaczy, że na ich terenie nie jest realizowana produkcja, przetwarzanie GMO”.

Tymczasem eksperci proponują odwrotne postawienie sprawy w dyrektywie. Ich zdaniem – jeśli EFSA zatwierdzi bezpieczeństwo danej rośliny GM – kraje powinny mieć możliwość zgłoszenia chęci uprawy danej rośliny GM na swoim terenie. Nie byłaby do tego konieczna wcześniejsza centralna decyzja Komisji Europejskiej.

„Nasza propozycja zapewniłaby bardziej przewidywalną sytuację rolnikom i rynkowi” – skomentował Dennis Eriksson, główny autor publikacji. I dodał, że dzięki temu kraje, które by tego chciały, miałyby łatwiejszą drogę do uprawy roślin GM. A rośliny GM – jak wymienia Eriksson – mogą np. pozwolić na ograniczenie stosowania pestycydów, ułatwienie produkcji żywności bezglutenowej czy też poprawienie właściwości odżywczych i zdrowotnych jedzenia.

Autorzy publikacji podkreślają jednak, że procedura oceny ryzyka związanego z uprawami roślin GM powinna pozostać wspólna – taka, jak jest obecnie. Odpowiedzialny za to powinien być więc nadal Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności.

Prof. Twardowski wyjaśnia, że dotąd UE zezwoliła na stosowanie tylko dwóch roślin GM: kukurydzy MON 810 i ziemniaka Amflora. Kukurydza ta produkowana jest w pięciu krajach UE (Hiszpania, Portugalia, Rumunia, Czechy i Słowacja). Ziemniak Amflora nie jest w UE uprawiany, bo producent wycofał się z produktem z tutejszego rynku.

Przewodniczący Komitetu Biotechnologii PAN zwraca uwagę, że zakazy uprawy GM w poszczególnych państwach wiążą się z niekonsekwencją.

„To duży nonsens, bo UE sprowadza ponad 20 mln ton śruty sojowej GM, z tego Polska – aż 2 mln ton. Ta śruta sojowa jest stosowana jako pasza dla zwierząt, głównie dla kurczaków. Polska hodowla drobiu opiera się więc na importowanej śrucie sojowej GM”. W Polsce ustawa zakazuje stosowania GM śruty sojowej, ale działanie tej ustawy zostało zawieszone do 1 stycznia 2019 roku.

źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Dodaj komentarz