fbpx

Wyciek mazutu z tankowca Erika u wybrzeży Bretanii

Wyciek mazutu z tankowca Erika u wybrzeży Bretanii
Ostatnie chwile tankowca Erika / @ Mer et Marine

1999 rok, 12 grudnia – Francja – wyciek mazutu (oleju napędowego) z tankowca Erika u wybrzeży Bretanii

12 grudnia 1998 roku maltański tankowiec Erika, płynący z Francji do Włoch złamał się na dwie części. Cała 26-osobowa załoga zdołała opuścić statek przed jego zatonięciem. Do oceanu wydostała się połowa z 30 tysięcy ton mazutu przewożonego przez tankowiec. Katastrofa ekologiczna u wybrzeży Bretanii miała znaczenie nie tylko dla wybrzeży francuskich, ale dla całej europejskiej przyrody.

Zaraz po wypadku tankowca w morze wyruszyły francuskie holowniki, których zadaniem było zabezpieczenie rozszerzającej się plamy oleistej cieczy. Niestety silne wiatry i grudniowe sztormy przyczyniały się do rozprzestrzeniania mazutu na rozległe powierzchnie. Ostatecznie zanieczyszczone zostało 500 km niezwykle cennego przyrodniczo francuskiego wybrzeża.

Wzdłuż zachodnich granic naszego kontynentu zimują co roku duże ilości ptaków wodnych rozmaitych gatunków. Na bogate w pokarm wody oraz zasobne wybrzeża, ściągają ptaki z całej Europy, Grenlandii, Islandii, a nawet Syberii. Zagrożone zostały zatem nie tylko lokalne ekosystemy morskie, ale także populacje ptaków przebywających tu tylko w okresie zimy.

Wkrótce po katastrofie do oczyszczania wybrzeży zaczęli przybywać wolontariusze organizacji ekologicznych z całej Europy, a także zwykli ludzie. Ekipy ratunkowe wyłapywały żywe ptaki z pozlepianymi olejem piórami. Wysyłano je do odpowiednich ośrodków w Wielkiej Brytanii, Belgii i Holandii, gdzie za pomocą specjalnych detergentów czyszczono ich pióra, leczono i doprowadzano do kondycji umożliwiającej ponowne wypuszczenie na wolność. Wyłapano dziesiątki tysięcy takich ptaków. Większość ptaków, które miały styczność z plamą oleju, zginęła jednak zanim dotarli do nich ratownicy. Zanieczyszczony mazutem pierz traci swoje cechy izolacyjne i nie chroni już zwierząt przed przemakaniem i przemarzaniem. W przypadku ptaków wodnych i zimowych warunków szybko prowadzi to do ich śmierci.

Według różnych szacunków, łącznie w wyniku katastrofy ekologicznej tankowca Erika, zginęło 300-500 tysięcy ptaków. Liczba innych organizmów, które ucierpiały jest jeszcze trudniejsza do oszacowania.

Za całą katastrofę odpowiedzialny jest głównie stan techniczny tankowca. Był to trzydziestoletni statek starego typy, nie posiadający podwójnego kadłuba, dopuszczony do żeglugi jedynie do końca stycznia 2000 roku, gdyż później miał przejść gruntowny remont.

Z powodu silnego wiatru i fal na statku zaczęły pojawiać się liczne awarie, a kapitan, który nie mógł opanować sytuacji zaczął wzywać pomoc przez radio. Niestety najbliższy port odmówił pozwolenia na wpłynięcie tankowca, a na efekty tej decyzji nie trzeba było długo czekać.

Nie była to decyzja całkiem bezpodstawna. Jak zapewniają eksperci tankowiec wpływający do portu w taką pogodę stanowił poważne zagrożenie, grożąc wypadkiem innego rodzaju.

Przewiń do góry
X