fbpx

Wybuch platformy wiertniczej Deepwater Horizon

Wybuch platformy wiertniczej Deepwater Horizon
Pixabay / @ skeeze / CC0

2010 rok, 20 kwietnia – Zatoka Meksykańska – wybuch platformy wiertniczej Deepwater Horizon i wyciek ropy naftowej

Wybuch należącej do koncernu BP platformy wydobywczej Deepwater Horizon nastąpił 20 kwietnia 2010 roku i wywołał kolosalnych rozmiarów pożar oraz wyciek ropy, szacowany na 5 milionów baryłek, czyli 698 milionów litrów. Zginęło 11 osób, a 17 zostało rannych. Eksplozja platformy wiertniczej została uznana za jedną z największych katastrof ekologicznych świata. Była ona skutkiem niedociągnięć, zaniechań i błędów ze strony koncernu BP.

Przez trzy miesiące z uszkodzonego podwodnego odwiertu do oceanu wydostawało się około 800 tysięcy litrów ropy dziennie, skażając na lata Zatokę Meksykańską. Wyciek częściowo zahamowano dopiero 15 lipca 2010 roku.

Film pokazujący dlaczego doszło do eksplozji platformy Deepwater Horizon

Koncern British Petroleum zrzucił do wód zatoki olbrzymią ilość dyspersantów. Są to chemiczne środki sprawiające, że ropa naftowa staje się dużo cięższa i znika z powierzchni wody. Pozostaje jednak cały czas w wodzie, tylko że nie jest już widoczna z powierzchni.

Po kilku latach od wybuchu platformy silne prądy morskie rozproszyły zanieczyszczenia na obszarze setek tysięcy kilometrów. O ile ze skutkami wycieku można było próbować walczyć, gdy ropa unosiła się na powierzchni, tak po zastosowaniu dyspersantu i wymieszaniu się ropy naftowej z wodą morską okazało się to o wiele trudniejsze.

Ropa skaziła wybrzeże w kilku stanach Ameryki Północnej. W wodach Zatoki Meksykańskiej odkryto warstwę o 10 cm grubości, która składała się z mieszaniny umarłych zwierząt i ropy. W wyniku dostania się do morza milionów ton ropy, morskie organizmy takie jak bezkręgowe robaki, koralowce, wężowidła zginęły. Od chwili wybuchu i wycieku ropy z morza wyłowiono 613 martwych żółwi, a 274 przesiedlono na Florydę.

Pierwotnie kara wyznaczona przez Departament USA wyniosła 5,5 mld dolarów. BP zgodziło się jednak na opłacenie 8,1 mld dolarów na rzecz rekultywacji przyrody w Zatoce Meksykańskiej oraz 5,9 mld rekompensat dla władz regionalnych dotkniętych katastrofą.

Według ustaleń, katastrofa ekologiczna kosztowała przemysł rybny 2,5 mld dolarów, a przemysł turystyczny na Florydzie 3 mld dolarów. Koncern naftowy BP do 2016 roku łącznie na czyszczenie po wycieku ropy oraz koszty prawne wydał ok. 62 mld dolarów.

Firma BP – seryjny przestępca ekologiczny

Śmiertelne wypadki, fatalne w skutkach skażenia środowiska oraz niezliczone ilościowo naruszenia przepisów przyczyniły się do określenia koncernu BP jako seryjnego przestępcy ekologicznego.

Sygnałów, że polityka firmy polegająca na cieciu kosztów, prowadzi do większej katastrofy ekologicznej takiej jak Deepwater Horizon, można było upatrywać już na kilkanaście lat wstecz.

Na początku XX wieku w rafinerii o powierzchni 500 ha, zlokalizowanej w Texas City, średnio raz w tygodniu miał miejsce pożar. Były one wywołane nieodpowiednią konserwacją przestarzałych urządzeń.

23 marca 2005 roku zaplanowano rozruch działu izomeryzacji, gdzie produkowano wysokooktanowe dodatki do paliw. Niedoświadczona kadra, nie zmienione odparowywacze oraz nadmiar gazów doprowadziły do wybuchu i następnie pożaru, w którym zginęło 15 osób, a 170 zostało rannych.

Rok później na polu naftowym Prudnoe Bay zdarzył się kolejny wypadek. Niewykształceni inspektorzy przeoczyli wady w rurociągach na Alasce, które od 10 lat nie były oczyszczane. Spowodowało to wyciek do środowiska około miliona litrów ropy. Bardzo niska temperatura ułatwiła zebranie jeziora czarnego złota o głębokości 1 metra.

Prężnie rozwijająca się firma ustawiła platformę wiertniczą w Zatoce Meksykańskiej. Po przejściu huraganu stacja „Sander” zaczęła się chwiać, a niedługo później runęła. Ekspertyzy wykryły, że wywrócenie się platformy w lipcu 2005 roku było spowodowane błędem architektów, którzy odwrotnie zamontowali zapory wodne, a huragan nie był bezpośrednią przyczyną wypadku.

Przewiń do góry
X