fbpx

Katastrofa tankowca MT Exxon Valdez u wybrzeży Alaski

1989 rok, 24 marca – Stany Zjednoczone – katastrofa tankowca MT Exxon Valdez u wybrzeży Alaski

Rozprzestrzeniająca się plama ropy z uszkodzonego tankowca Exxon Valdez
Rozprzestrzeniająca się plama ropy z uszkodzonego tankowca Exxon Valdez / @ Exxon Valdez Oil Spill Trustee Council

Katastrofa zbiornikowca Exxon Valdez, do której doszło u wybrzeży Alaski w pobliżu Zatoki Księcia Williama, na dziesięciolecia stała się symbolem zniszczeń, jakie może spowodować wielki wyciek ropy. Minęło już wiele lat, a skutki gigantycznej katastrofy ekologicznej nadal nie zostały w pełni usunięte.

24 marca 1989 roku tankowiec Exxon Valdez wypływa z portu w Zatoce Księcia Williama w kierunku Long Beach w Kalifornii z ładunkiem około 1 mln baryłek ropy. Krótko po wyjściu w morze sternik zmienia kurs statku aby ominąć dryfującą górę lodową. Z powodu przemęczenia i nieuwagi nie powraca na właściwy kurs, a tankowiec uderza o skały.

Teoretycznie bezpieczeństwa statku powinien strzec system RAYCAS. Jest to urządzenie do ochrony jednostek morskich przed kolizjami z podmorskimi przeszkodami. RAYCAS wykrywa je z dużym wyprzedzeniem, dając czas na zatrzymanie statku albo ominięcie przeszkody. Na statku Exxon Valdez RAYCAS jest zamontowany, ale nie działa. Zepsuł się rok wcześniej, ale firma Exxon szukając oszczędności nie naprawia urządzenia.

Z 11 zbiorników tankowca Exxon Valdez uszkodzonych zostaje 8. Statek osiada na skale pośrodku zatoki i wypluwa rzekę ropy do krystalicznie czystej wody. Przez kolejne dni z uszkodzonego tankowca wycieka około 35- 40 mln litrów surowej ropy naftowej.

Exxon Valdez / @ NOAA

Część wycieku zostaje otoczona specjalnymi barierami które pozwalają zebrać ropę w jednym miejscu. Tak zebrana ropa jest następnie podpalana albo zbierana, by poddać ją oczyszczeniu i oddzieleniu od morskiej wody. Metody mechaniczne nie zapewniają jednak pełnej skuteczności, a barier jest za mało, by skutecznie odgrodzić wszystkie zanieczyszczenia.

Stosuje się również dispersanty, czyli chemikalia, rozbijające ropę na drobne kuleczki, co ułatwia jej rozkład przez żyjące w wodzie mikroorganizamy.

Sztorm i pływy morskie powodują szybkie rozprzestrzenianie się ropy wzdłuż Zatoki Księcia Wiliama. Ciężka ropa osiada na wybrzeżu, pokrywa skały gęstą mazią, wnika głęboko w piasek i dno, pustoszy wybrzeża. Skażone zostaje 1900 kilometrów linii brzegowej.

Na lądzie pomaga mechaniczne czyszczenie. Ochotnicy, ekolodzy, wojsko i ratownicy początkowo czyszczą plaże gorącą wodą, która zmywa z plaży śmierdzący szlam. Szybko okazuje się, że w ten sposób niszczą żywe organizmy, którym udało się przetrwać skażenie ropą. Konieczne jest zatem, mozolne, ręczne zbieranie brudnej mazi szuflami i syzyfowe wypłukiwanie ropy zimną wodą.

Wiele uwagi poświęca się ptakom i zwierzętom. Oblepione ropą futro czy pióra tracą wodoodporność. Uratowane ptaki trzeba poddać wielu kąpielom w wodzie z dodatkiem oleju i detergentów. To, czego nie spłucze woda, trzeba usunąć szczoteczką, a oczyszczone zwierzę wysuszyć i ogrzać.

Koncern Exxon do którego należy tankowiec, wydaje na bezpośrednie usuwanie skutków katastrofy ponad 2 mld dolarów. W szczytowym okresie akcji ratunkowej bierze w niej udział 11 tys. ludzi, 1400 łodzi i 85 samolotów.

Skutki katastrofy tankowca Exxon Vladez dla przyrody Alaski

Wypadek Exxon Valdez ma olbrzymie negatywne konsekwencje dla przyrody ze względu na miejsce wycieku. Stało się to w środowisku Alaski, wyjątkowym pod względem przyrodniczym. Ptaki i ryby giną całymi tysiącami. Ten sam los spotyka foki i wydry, które oślepione na próżno próbują oswobodzić się z oleistej mazi. Toksyczny szlam oblepia wszystko co żyje.

Wyciek w Zatoce Księcia Williama unicestwia 250 tys. mew i innych ptaków, 5000 fok, 2800 wydr morskich, 22 orki i 247 bielików amerykańskich. Katastrofa ekologiczna niszczy dotychczasowe życie ponad 30 tys. mieszkańców Alaski, w tym wielu, którzy mieszkali tutaj od pokoleń. Na wiele lat bez środków do życia pozostają rybacy i poławiacze krabów.

Przyczyny katastrofy tankowca Exxon Valdez

Koncern naftowy Exxon próbuje zrzucić całą winę za wypadek na kapitana tankowca Josepha Hazelwooda. Zarzucają mu pełnienie służby pod wpływem alkoholu. Opinia publiczna szybko wydaje wyrok, ale analiza katastrofy nie potwierdza winy kapitana. W momencie katastrofy nie był pijany.

Powołana komisja do zbadania przyczyn katastrofy, uznaje że wyciek w zatoce Księcia Williama nie był wypadkiem, a katastrofa to efekt wieloletniego nawarstwiania ryzyka, oszczędności i niebezpiecznych praktyk koncernu Exxon.

Po dziesięcioleciu prawnych przepychanek firma naftowa wypłaca mieszkańcom Alaski 0,5 miliarda dolarów odszkodowania.

Kapitan Joseph Hazelwood kończy swoją karę w 2001 roku. Poza zasądzonymi 50 tys. dolarów, musi przepracować społecznie 1000 godzin, co robi m.in. zbierając śmieci wzdłuż jednej z autostrad.

Tankowiec Exxon Valdez zostaje wyremontowany i zmienia nazwę na SeaRiver Mediterranean. Z czasem gdy zmieniają się standardy budowy takich jednostek, staje się przestarzały, co wyklucza go z dalszych rejsów. W 2012 roku trafia na cmentarzysko statków w indyjskim Alang, gdzie przy pomocy prymitywnych metod złomuje się wielkie kadłuby statków.

25 lat po katastrofie tankowca Exxon Valdez

Skutki katastrofy tankowca Exxon Valdez są odczuwane przez dziesiątki lat. Niektóre gatunki jak wydry morskie, orły czy łososie, odrodzą się zaskakująco szybko. Inne jak populacja śledzi czy lokalne orki, nie odrodzą się wcale, gdy do zanieczyszczeń spowodowanych ropą dołączą skutki zmian klimatycznych. Choć minęły już trzy dekady, pod nadbrzeżnym żwirem wciąż znajduje się ropa, czego dowodzą badania, prowadzone kilka lat temu przez naukowców z Temple University w Filadelfii.

25 lat po katastrofie - wpływ wycieku ropy z  tankowca Exxon Valdez na przyrodę
25 lat po katastrofie – wpływ wycieku ropy z tankowca Exxon Valdez na przyrodę / @ Exxon Valdez Oil Spill Trustee Council
Przewiń do góry
X