Morze Północne to bomba z opóźnionym zapłonem

5164952796_96a80a5648_z

Flickr /@ fRandi-Shooters/ CC BY ND 2.0

Na dnie Morza Północnego zalegają miliony ton niewybuchów z czasów drugiej wojny światowej, co utrudnia prowadzenie prac związanych z budową elektrowni wiatrowych, oraz stanowi poważne zagrożenie dla żeglugi oraz życia morskiego. Morze Północne to wielkie cmentarzysko bojowego złomu z okresu pierwszej oraz drugiej wojny światowej.

Każdego ranka grupa specjalistów wyrusza statkiem ratunkowym, by rozminowywać niebezpieczne pamiątki.

– Składowiska, które znamy, są naprawdę bardzo duże – mówi Dieter Guldin z grupy oczyszczania Morza Północnego „Sea Terra„. W ich obrębie leżą miliony ton starej broni i pocisków. W wielu miejscach amunicję wrzucano do wody podczas rejsu, do tego dochodzą bomby zrzucane prosto do wody z bombowców, które wracając do baz, chciały w ten sposób zaoszczędzić na paliwie – tłumaczy.

Po wojnie alianci pozbywali się zdobycznej amunicji, wrzucając ją bezpośrednio do Morza Północnego lub Bałtyku. Zalegają one na dnie od dziesiątków lat, a słona woda rozpuszcza metalowe obudowy. Następnie materiały wybuchowe przedostają się wprost do morza. Ładunki co prawda rzadko kiedy samoczynnie wybuchają, ale do eksplozji może dochodzić, gdy pod wpływem reakcji chemicznej dochodzi do samoistnego uruchomienia zapalników.

Do rozbrajania niewybuchów wykorzystuje się specjalne roboty, zdalnie sterowane przez pirotechników i geofizyków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 5 =